Ale jak to “nauczyć”? Przecież każdy pies umie pływać, prawda?
No właśnie nie do końca i nie zawsze, chociaż to faktycznie jeden z częściej spotykanych mitów, który notabene prowadzi do koszmarnych pomysłów. I właśnie od mitu i tych koszmarnych pomysłów zacznijmy, żeby później już nie musieć się denerwować.

Faktycznie, większość psów samodzielnie “uczy się” pływać, odkrywając, że uruchomienie łap w wodzie pozwala na przemieszczanie się. I prawdopodobnie to właśnie doprowadziło do przekonania, że każdy pies umie pływać. A od tego już niektórzy doszli do błyskotliwych pomysłów, polegających na wrzuceniu psa na głęboką wodę z rąk, łódki czy pomostu… Mam nadzieję, że nikomu nie muszę tłumaczyć, jak nieodpowiedzialne, groźne i rujnujące relację z psem są te “metody”…
Podsunę Wam dzisiaj kilka pomysłów na sprawdzenie psich umiejętności i ewentualną naukę pływania w znacznie mądrzejszy sposób.


Z tą naturalną umiejętnością pływania u psów jest różnie i zupełnie nie ma reguły. Mamy w teamie bardzo szeroki przekrój czworołapów. Kto zna mojego Hakera, ten wie, że chłopak za możliwość wskoczenia do wody zrobi wszystko. A wiecie, że nie zawsze tak było? Ten retriever, stworzony przecież do pływania, panicznie bał się wejść do wody dalej niż po brzuch, a ja dwoiłam się i troiłam, żeby znaleźć metodę, która nauczy mojego psa pływać. Także dzisiaj nie tylko przedstawię Wam kilka sposobów na zachęcenie psa do wodnych figli, ale opiszę je też na podstawie własnych doświadczeń.

Zacznijmy od warunków, które najlepiej jest zapewnić psu, aby te pierwsze kontakty z wodą przebiegały przyjemnie i bezpiecznie:
– łagodnie opadające i stabilne dno, najlepiej piaszczyste. Bez nagłych uskoków, ostrych wystających elementów
– zbiornik bez glonów, lili wodnych, czy innych roślin uniemożliwiających swobodne pływanie, bez ryzyka zaplątania.
– staw, jezioro lub psi basen – morze, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wygląda na spokojne, może być zdradliwe, nie wspominając już o rzece, której prąd może być dla nas niewidoczny. Spokojna woda to bezpieczeństwo Twojego psa.
– czysta woda. Jakkolwiek rozumiem miłość wielu psiaków do błotnych kałuży, tak nie pozwalam swojemu psu pływać w wodzie, do której sama nie odważyłabym się wejść. Wszelkie kwitnące glony, bakterie i pasożyty, które są groźne dla nas, mogą być też groźne dla naszych psów. Już nie wspominając o chemicznych zanieczyszczeniach niektórych zbiorników.

Dobry przykład psiego kumpla.
Haker miał już ponad 9 miesięcy. To był bardzo ciepły początek roku, wiosna zaczęła się wcześnie i było bardzo ciepło. Wiedząc, że flaty są szalonymi psami, które z własnej woli włażą do wody jeśli tylko jest w stanie ciekłym, pozwalałam na moczenie łap, spacerowanie brzegiem. Ale też widziałam, że mój psiak zupełnie nie ma ochoty wchodzić głębiej.
Umówiliśmy się zatem na wspólny spacer z flacią starszą koleżanką.
Nox naprawdę bardzo starała się przekonać mojego psa, że woda jest super sprawą.
Wskakiwała do wody, przynosiła najpierw swoją, a potem jego zabawkę, rzucała mu je pod nos z miną, którą naprawdę mogłabym opisać jako “przewracanie oczami” i dosłownie wydawała się mówić “stary, serio, ogarnąłbyś się, zobacz jaka to super sprawa”.
I ta metoda, polegająca na naśladowaniu drugiego psa, często się sprawdza. Psy, podobnie jak my z resztą, uczą się poprzez naśladowanie. Zwłaszcza, jeśli z drugim psiakiem łączy je jakaś więź. Dokładnie w ten sposób, na spacerze równoległym, jedna z moich czworołapnych kursantek wskoczyła do stawu za moim psem :). No ale nie na każdego psa to działa 😉

Przez przypadek – coraz dalej, coraz głębiej
To działa zwłaszcza wtedy, kiedy mamy bardzo przyjemne i jednostajnie opadające dno i psa potrafiącego i lubiącego aportować. Początkowo rzucamy zabawkę wzdłuż brzegu, na płytkiej wodzie. Stopniowo wrzucamy ją po skosie coraz dalej i głębiej. Ważne, żeby robić to powoli, nie wymagać zbyt dużo od psiaka.  No i zdecydowanie pomaga, jeśli zabawka, którą rzucamy, jest ulubioną zabawką naszego psiaka. Tu odsyłam do poprzedniego tekstu w “wodnej” tematyce https://www.passionblog.com.pl/co-zabrac-nad-wode-z-psem/ gdzie pisałam m.in o tym. U Hakera w roli tych dowodnych zabawek świetnie sprawdzają się pullery – jako super uniwersalne zabawki, stosowane do szarpania się ze mną, aportu na lądzie, szukania w trawie – są dla niego super atrakcyjne.
No ale znów… na mojego psa to też było za mało. Dlaczego? A no bo Haker zwyczajnie nie miał zielonego pojęcia jak się pływa. A skąd o tym wiem? 

Wejdź do wody i naucz psa pływać!
Kiedy wszystko inne już zawiodło i powoli zaczynałam dopuszczać do siebie myśl, że może mój pies nie chce i nie będzie pływać, stwierdziłam, że to najwyższy czas na wskoczenie w strój kąpielowy. To był najcieplejszy kwiecień jaki pamiętam. Pod koniec miesiąca, tuż przed majówką, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy nad wodę. Sprawdziłam zejście i kiedy wiedziałam już, że znalazłam miejsce idealne, wzięłam najukochańszy szarpak mojego psa do jednej ręki i ulubiony aport do drugiej, a następnie zaczęłam się z nim bawić w wodzie. Stopniowo, powoli, wchodziliśmy coraz głębiej. Kiedy widziałam po Hakerze choćby odrobinę zawahania, czy dyskomfortu, wracaliśmy bliżej brzegu. Po 10 minutach zabawy, czarny powieszony na szarpaku, dał się wciągnąć głębiej do wody… I nagle okazało się, że biedny nie miał zielonego pojęcia jak się pływa!
No i co wtedy? Po pierwsze asekuracja! położyłam mu drugą dłoń pod klatką piersiową, żeby ustabilizować ciało w wodzie. Dość szybko załapał machanie przednimi łapami :). No ale równie szybko wytłumaczyłam mu, że samo to nie wystarczy. Podciągając go na szarpaku coraz delikatniej i znacznie mniej asekurując drugą ręką, zmusiłam chłopaka do uruchomienia tyłu i… popłynęliśmy. Już razem, w kierunku brzegu, gdzie na płytką wodę wyrzuciłam ukochany aport Hakera. I ten jeden raz wystarczył, żeby mój pies absolutnie zakochał się w pływaniu, bo od samego początku budowaliśmy wyłącznie przyjemne doświadczenia z wodą.

Zatem… Jak nauczyć psa pływać?
– nie narzucaj presji, nie wymagaj od psa czegoś, co boi się zrobić
– pod żadnym pozorem nie wrzucaj swojego psa na głęboką wodę, nie rzucaj też zbyt daleko aportuj, jeśli nie masz pewności, że Twój pies potrafi pływać
– baw się z psem przy brzegu, stopniowo zachęcając go do wejścia głębiej
– zorganizuj wypad nad wodę z pływającym psim kumplem
– wejdź do wody z własnym psem
– przetestuj kamizelkę ratunkową dla psiaka – może zapewnić poczucie bezpieczeństwa i zachęcić do pływania
– zawsze bądź gotów do pomocy swojemu psu, niezależnie czy pływasz z nim, czy pozwalasz mu na samodzielną kąpiel.

Uwaga, niebezpieczeństwo!
Mój pies dzisiaj pływa jakby woda była jego drugim domem. Ja sama pływam całkiem nieźle, a nie mam z nim najmniejszych szans, nawet jeśli dam z siebie 200% na krótkim dystansie. On po prostu zawsze będzie szybszy. Wciąż, za każdym razem kiedy pozwalam mu na kąpiel i wchodzenie na głębszą wodę, to tylko jeśli mogę ocenić zejście do wody, dno, ewentualne przeszkody w postaci wodorostów, glonów, czy innej roślinności. A w trakcie pływania po pierwsze uważnie go obserwuję, a po drugie jestem gotowa w każdej chwili wskoczyć za nim i wyciągnąć go z wody jeśli zajdzie taka potrzeba. Bo dokładnie tak jak i my, pies też może dostać skurczu, może się zachłysnąć (zwłaszcza, kiedy aportuje z wody i nie ma w tym wprawy, lub zrobi to niedokładnie), zgubić kierunek, spanikować, opaść z sił etc.

Nic na siłę.
Naprawdę nie każdy pies musi być genialnym pływakiem. A nawet jeśli pływa nieźle, to niekoniecznie musi to lubić. Wiecie, ja na przykład naprawdę nie lubię grać w szachy, chociaż teorię znam od dziecka, a pewien serial o tej tematyce, połknęłam w jedną noc ;).
I jeśli Twój pies nie jest zachwycony perspektywą tracenia gruntu pod łapami, a Twoje asysty, czy stosowanie kamizelki do pływania zupełnie go nie przekonują, to po prostu trzeba odpuścić. Zamiast tego możesz zachęcić psa do zabaw przy brzegu czy pospacerować z nim w wodzie.

Chcesz zacząć szkolenie

Opowiedz nam o sobie i swoim psie. Skontaktuj się z nami:

ZADZWOŃ
NAPISZ
ZADZWOŃ