Wspólny spacerŚwięta już za kilka dni, a Ty drapiesz się po głowie i zastanawiasz, co tu kupić swojemu ukochanemu psiakowi? W końcu, ma już z 10 kompletów smyczy i obroży, każdy z dostępnych na rynku modeli szelek, na gwiazdkę dostał nowe miski, a zabawki nie mieszczą się już w pudełku … i co tu teraz począć.

1.

Wspólny długi spacer.

Brzmi banalnie prawda? Ale, teraz zastanówmy się jak wyglądają na co dzień Wasze spacery? Wracasz z pracy, masz jeszcze milion rzeczy na głowie. Zakupy, obiad, studia, sto nieprzeczytanych wiadomości na Facebooku i z piętnaście maili. Bierzesz psa, idziesz na spacer, dobrze nie wyszedłeś z domu, a już dzwoni do Ciebie czwarta osoba? Tempo naszego życia ciągle wzrasta, sama czasem się zastanawiam, jak to jest możliwe, że w 24 godziny mogę, aż tyle zrobić 😉 A teraz wyobraź sobie spacer, na którym jesteś tylko i Twój pies, przez godzinę, dwie cieszycie się tylko sobą. Telefon jest wyłączony, a Ty nie myślisz o tym co działo się w pracy, albo co musisz ugotować na obiad. Razem wbiegacie w promieniach słońca na pobliska górkę, jesteście sami, patrzycie z góry na całą okolicę, czujecie delikatny podmuch wiatru na plecach. Nowa sztuczkaFajnie prawda? Skupiasz się na każdej chwili, zauważasz, każdy subtelny komunikat własnego, psa uczy się go, bacznie obserwujesz…  po prostu się cieszysz, a jeżeli Ty się cieszysz, Twój pies cieszy się jeszcze bardziej.

2.

Nauka nowej sztuczki.

Tak naprawdę, nie ma znaczenia, czy nauczysz psa chodzenia miedzy nogami, podawania łapy, przybijania piątki czy robienia salta w tył w powietrzu 😉 cokolwiek nie wymyślisz, dla Twojego psa będzie super, a to dlatego, że poświecisz mu czas, a co więcej razem, pokonacie nowy wyzwania. Bo nic tak nie łączy, jak pokonywanie przeszkód i wzajemne wspieranie się w trudniejszych chwilach. Pamiętaj, żeby się nie wkurzać jeżeli coś Wam nie wychodzi, to ma być zabawa. Dany element ćwiczenia jest za trudny, tracicie motywację, więc może warto zmienić plany i zamiast chodzenia w tył nauczyć się kręcenia bączków.

Szalona zabawa3.

Szalona zabawa

Siądź w domu i zastanów się jaki typ zabawy lubi Twój pies, czy woli aportować,  a może się szarpać? Niemniej, naprawdę zastanów się jaką on lubi formę zabawy a nie Ty. Kiedy przeanalizujesz już Wasze wspólne harce, zabierz psa w spokojne miejsce i zacznijcie się bawić. Specjalnie napisałam spokojne miejsce, dlatego, że wielu z nas wstydzi się wygłupiać kiedy inni ludzie patrzą. Bawcie się na maxa, nie bój się zrobić z siebie wariata, wtedy kiedy Twój pies tego potrzebuje. Biegajcie razem, turlajcie się po trawie, jeżeli ma to sprawić WAM przyjemność.  Obserwuj swojego psa, zobacz kiedy bawi się dobrze, a kiedy zbyt mocno się pobudza, naucz się kontrolować zabawę i rodzaj emocji u psa.

4.

Kontrola zdrowia.

To dość kontrowersyjna propozycja, bo nie oszukujmy się dla wielu psów wizyta u weterynarza nie jest niczym przyjemnym. Niemniej zdrowie, powinno być dla nas priorytetem, w końcu zdrowy pies to szczęśliwy pies. Tak więc, jeżeli dawno już nie byłeś u weterynarza może wybierzcie się na badania, zobacz czy wyniki są ok, czy z serduszkiem jest wszystko w porządku, a może warto przyciąć pazurki lub wyczyścić uszy a sam sobie z tym nie radzisz. Owszem, sama wizyta nie będzie niczym przyjemnym, ale komfort, który uzyska pies po wizycie zdecydowanie wymaże wszystkie mniej przyjemne wspomnienia 😉

5.

Nowa zabawka.

Nowa zabawkaA i owszem, to jeden z gadżetów, który sprawi psu przyjemność. Niemniej wybierz zabawkę dla psa nie dla siebie. Zastanów się czy dobrą zabawką będzie szarpak z futerkiem, piłka na sznurku albo puller. Musisz wiedzieć, jaki materiał lubi Twój pies, jutę, bawełnę a może gumę. Jest delikatnie nieśmiały więc, może warto sięgnąć po zabawkę na długim sznurku. Nie kieruj się własnymi gustem a preferencjami swojego psa i jego możliwościami. To, że pies sąsiadów lubi piłkę do nogi nie znaczy, że i Twój oszaleje na jej punkcie.

6.

Coś do gryzienia.

I tutaj jest cała masa opcji. Mogą to być naturalne gryzaki. Najczęściej, im bardziej śmierdzące tym lepsze 😉 Coś do gryzieniaMoże to być zabawka typu kongo, czyli tzw. bałwanek, którego nafaszerujemy jakąś pyszną pastą, a może to być kula smakula, z której będą wysypywać się smakołyki. Każda z tych propozycji będzie ok, ale pamiętaj, żeby dobrać odpowiednią do własnego psa. Moje psy zdecydowanie są fanami wszelkich naturalnych gryzaków. Uszy, kopytka, ogonki mmmm… pyszności. Taki prezent nie tylko będzie smakować, ale też relaksować, bowiem w trakcie gryzienia u psa uwalania się serotonina i endorfiny i jest ogólny błogi stan. Co ważne, zwróć uwagę czy Twój pies się nie wkurza i nie biega nerwowo po całym domu i nie wie jak sobie poradzić. Jeżeli tak jest to znaczy, że gryzak nie jest na ten moment trafiony. Możesz wtedy wziąć go w rękę, przytrzymać i odrobinę pomóc psu.

Pamiętaj, że święta to dość trudny czas dla naszych czworonogów. Gotowanie, sprzątanie, bieganina, i ogólny rozgardiasz wcale nie pomaga. Często też, wychodzimy w odwiedziny do rodziny czy znajomych, czasem zabieramy psa, czasem musi zostać sam w domu, a jeszcze innym razem to do nas przychodzą goście. Każda z tych opcji to nic prostego, a tak naprawdę to dla wielu psów dość duży stres. Tak więc może zamiast, kupić kolejną smycz czy piłkę warto po prostu pobyć ze swoim psem tak na 100% i w tym zakręconym czasie znaleźć dla niego solidną chwilę czasu.

Ps.  Oczywiście, porządny spacer, kontakt z Tobą, regularne wizyty u weterynarza  należy się psu  jak micha. W jeden dzień nie odbudujesz tego co zostało zaniedbane przez ostatnie miesiące. Spacer nie może być tylko od święta 😉