Oglądałam sobie ostatnio serial, w którym była taka scena, gdzie najmłodszy, ale już mocno dorastający syn rozmawia z rodzicami, którym trochę średnio się układa w związku. Pada mniej więcej takie zdanie: “Powinniście kupić sobie psa, a najlepiej trzy, jednego za mnie, a dwa za moich dwóch starszych braci”. (Pewnie znacie ten serial 🙂 Tak, ja też go lubię 😀 )

Słysząc to zdanie, od razu sobie pomyślałam, że to jest tak często powielany schemat działania, że aż nieprawdopodobne jest to, ile psów nie byłoby ze swoimi właścicielami, gdyby nie jakaś sytuacja w ich życiu. 

Sytuacje.

Co może być taką sytuacją? A no właśnie… 

W związku sie kiepsko układa, to kupmy/adoptujmy psa, będziemy mieć wspólne zainteresowanie i spędzimy razem więcej czasu. 

Jesteśmy parą i nie możemy mieć dzieci, długie leczenie, mnóstwo nieudanych prób – PIES! tak, pies na pewno pomoże, bo przerzucimy uwagę na niego i wtedy będzie prościej. 

Mamy dziecko, ma już rok, to kupimy mu psa, będzie miał przyjaciela, będą się razem bawić i będzie super! 

Nie mam motywacji do biegania i treningów, co by tu… Psa sobie wezmę! Jak będę miał psa, to będe mieć też motywację, żeby coś robić. 

Rozstałam się z facetem. Tragedia, terapia, depresja. Piszą w jakimś artykule, że pies to naturalny antydepresant. To idę do schroniska, coś wybiorę i będzie mi lepiej. 

To dobrze czy źle?

Zawsze mówię, że to nie mnie oceniać czy ktoś postępuje dobrze czy źle. Poza tym, jednoznacznie tego nigdy nie da się tego określić, bo “to zależy” (ulubione określenie pracujących z psami). Na pewno to bardzo smutne, jeśli jedynym powodem do posiadania psa jest to, żeby spełnił on jakąś określoną funkcję, czyli w nawiązaniu do powyższych sytuacji – po prostu rozwiązał problem. 

Ale to w końcu, pies pomoże czy nie? 

Wiadomo, że dzieci wychowujące się ze zwierzętami, na ogół są bardziej empatyczne. Pies może być też świetnym kompanem do biegania czy motywacją do treningów. Rodziny, które nie mogą mieć dzieci, często decydują się na psa, dzięki któremu zaczynają trochę inaczej patrzeć na swoje życie. Codzienne spacery z psem mogą być też pomocne w odstresowaniu się, uczeniu się uważności w swoim życiu i cieszeniu się z małych rzeczy…

ALE 

Co jeśli nie? Co jeśli pies nie spełni swojej funkcji? Co jeśli nadal nie będziemy mogli zajść w ciąże? Co jeśli pies nie będzie czuł się komfortowo w relacji z Twoim dzieckiem? Co jeśli okaże się, że Twój pies ma problem z układem ruchu i nie może z Tobą biegać? Co jeśli to nowe, wspólne zainteresowanie, będzie dodatkowym balastem podczas rozstania? Co wtedy?

Jeśli więc, czytasz ten post będąc w jednej z opisanych wyżej sytuacji, albo innej, w której też pies ma być środkiem do rozwiązania problemu, to:

  • zastanów się, czy poza tym, dlaczego wymyśliłeś sobie posiadanie psa, jesteś świadomy tego, co ta decyzja niesie za sobą
  • przeanalizuj kilka razy swoją obecną sytuację i spróbuj wyobrazić sobie w tym wszystkim: dodatkowe obowiązki, wydatki i ewentualne problemy, które wystąpią kiedy będziesz mieć psa
  • pomyśl, co się wydarzy,  jeśli pies nie rozwiąże Twojego problemu. Co wtedy się z nim stanie i jak będziecie się czuć?

P.S. Nie chcę wrzucać wszystkich do jednego wora, bo sama znam sytuacje, w których decyzja o adopcji czy zakupie psiaka, była mocno przemyślana i świadoma, mimo że pierwotnie pojawiła się z takiej sytuacji jak te opisane wcześniej. A całość ostatecznie zarówno dla psiaka jak i właściciela skończyła się dobrze 🙂 

Chcesz zacząć szkolenie

Opowiedz nam o sobie i swoim psie. Skontaktuj się z nami:

ZADZWOŃ
NAPISZ
ZADZWOŃ