Często pytacie nas jak zabrać się do biegania z psiakiem. Kiedy to robić? Jaki wybrać sprzęt? Ile biegać? Czy pies potrzebuje rozgrzewki? Dziś postaram się wyczerpać ten temat.

Przede wszystkim trzeba rozróżnić canicross od takiego zwykłego biegania sobie z psem. Zasady biegania w canicrossie określa regulamin Polskiego Związku Psich Zaprzęgów. A ja dziś skupię się na rekreacyjnym bieganiu w towarzystwie psa.

Zacznijmy od wieku psa. Mówi się o tym, że do ukończenia przez osa 12 miesiąca życia nie powinno się z nim biegać. Po części zgadzam się z tym, że nie powinno się zbyt wcześnie zaczynać kariery biegowej. Kości nie są jeszcze do końca wykształcone, łatwiej o kontuzję itp. Natomiast ja z moim  psiakiem pierwsze krótkie dystanse pokonywałam jak miał około 7 miesięcy. Przebiegłam z nim kilometr, czasem dwa. Bardzo krótkie odległości z bardzo spokojnym tempem. To był raczej marszobieg, ale powolutku przyzwyczajałam go do tego rodzaju aktywności. Jeśli natomiast mamy psiego seniora, który nie do końca radzi sobie z dłuższymi spacerami, to oczywiście niech nie ponosi nas ambicja. Takiemu psiakowi odpuszczamy z bieganiem.

Niezależnie od wieku psa, na starcie trzeba skonsultować się z lekarzem weterynarii. Nie zaczynałabym biegania bez kontroli stawów, więc RTG jest konieczne. Jeśli myślimy o regularnym bieganiu i stopniowym zwiększaniu dystansu, warto zaopatrzyć się też w suplementy wzmacniające stawy.

Czasem słyszę też pytania czy z małym psem można biegać. Można, ale trzeba pamiętać, że dystans trzeba dobrać zarówno do wieku, predyspozycji rasowych oraz kondycji psa. Inny dystans dobierzemy do Wyżła a inny do Jamnika. Jack Russel Terier, a Berneński Pies Pasterski to też dwie inne bajki. To kwestia bardzo indywidualna. Ważne żeby zacząć od krótkich odległości i obserwować swojego psa podczas biegu i regeneracji.

Nie mniej ważny jest też sprzęt. Trzeba zaopatrzyć się w kilka niezbędnych akcesoriów, które zapewnią komfort Twojemu psu i Tobie. Po pierwsze szelki – na rynku dostępne są setki modeli. Jakie wybrać? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak prosta jak mogłoby się wydawać. W sportach zaprzęgowych używa się szelek typu sled, które oplatają cały tułów psa i kończą się przy ogonie. One bardzo równomiernie rozkładają siłę, którą pies wkłada w ciągnięcie. Ja używam ich też do biegania z moim psem, mimo że nie biegami czysto canicrossowo. Innym rozwiązaniem są szelki typu guard, czyli zwykłe klasyczne szelki. Jeśli nie potrzebujecie, aby wasz psiak ciągnął podczas biegu, to spokojnine możecie wykorzystać też ten typ szelek. Poza szelkami potrzebujemy też smycz z amortyzatorem. Z jednej strony zapinana jest do szelek psa, a z drugiej do pasa biodrowego biegacza. Długość tej smyczy powinna liczyć około 1,5 metra. Wspomniany już pas biodrowy to zbawienie dla naszych rąk. Dzięki niemu obie pozostają wolne, bo nie trzeba trzymać smyczy. Ważne, żeby kupić dobry rozmiar, który umożliwi umieszczenie go w dobrym miejscu na naszym ciele. Nie może być ani za wysoko ani za nisko, żeby nie narazić kręgosłupa na kontuzje.

Gotowi do startu? No prawie… Jeszcze rozgrzewka. Tak samo jak ludzie muszą rozgrzać swoje mięśnie przed wysiłkiem fizycznym, tak sami i pies tego potrzebuje. Oczywiście nie musi robić pompek i przysiadów (chyba, że bardzo chce :D). Bezpośrednio przed biegiem można poprzeciągać się z psem zabawką, co zaangażuje jego mięśnie głębokie. Innym sposobem może być też dynamiczne zmienianie pozycji z siad – waruj – stój w dowolnych kombinacjach, tak aby rozgrzać różne partie mięśni. Podnoszenie psu kolejno łapek w pozycji stojącej również pomoże w przygotowaniu do biegu. Postarajcie się znaleźć coś, co będzie sprawiało wielką frajdę Tobie i Twojemu psu.

Etap przygotowania mamy już za sobą. Teraz czas na faktyczny trening. Tak jak na początku wspominałam zaczynamy od krótkich dystansów – kilometr, dwa trzy… Można wybrać się na bieganie, w którym co jakiś czas będziemy przechodzić do marszu. W ten sposób uda się pokonać większy dystans. Stopniowe zwiększanie przebytych kilometrów jest naprawdę ważne i nie należy go bagatelizować. Szkoda, żeby Wasz psiak po jednym, zbyt ambitnym treningu nabawił się kontuzji.

Nie mniej ważna jest temperatura. Pewnie nie raz widzieliście, jak pies podczas spaceru w upalny dzień szuka cienia i kładzie się w każdym chłodnym miejscu. Kiepskim rozwiązaniem więc będzie bieg o 12 w południe w 30-stopniowym upale.

Powierzchnia po której biegamy, też nie jest bez znaczenia. W internecie aż roi się od artykułów na temat wpływu biegania po betonie na stawy u ludzi. W naszym przypadku uderzenia stopy o ziemię neutralizują buty, a u psa… no cóż nie ma co tego neutralizować. Dlatego jeśli tylko jest taka możliwość wybierajcie trasy w lasach, parkach czy łąkach.

Wspomnę też o jedzeniu i piciu. Jeśli chodzi o wodę, to powinniśmy mieć  ją ze sobą, żeby bezpośrednio po treningu pies mógł się nawodnić. W kwestii jedzenia jest zupełnie odwrotnie. Nie podajemy psu jedzenia przed i po wysiłku fizycznym. Może to doprowadzić do skrętu żołądka. Najlepiej więc odczekać około godzinę po posiłku i dopiero udać się na trening. A po przybiegnięciu dać psu jeść po minimum 30 minutach.

Mnie osobiście bieganie z psem daje mnóstwo radości. A przy okazji jest to moment, którym powstaje najwięcej pomysłów ;). Jak chcecie trochę poplotkować o bieganiu, to wpadnijcie na nasze PASSIONrun, harmonogramy na bieżąco pojawiają się na stronie.