Temat kar, to temat dość trudny. Można powiedzieć, że nawet kontrowersyjny. Ale jak wiecie my lubi wkładać kij w mrowisko ;).  Żyjemy w świecie, w którym z każdej strony mówi się, że nie powinniśmy karać. Kara nie jest ani skuteczna, ani dobra. Kara niszczy relację między psem a przewodnikiem, że wyłącznie pozytywne wzmocnienie, przynosi jedyny i słuszny efekt. Często przychodzą do mnie przewodnicy z psem i mówią: ja go karać nie będę, ja go nigdy nie ukarałem i teraz moje pytanie: co oni mają na myśli to mówiąc? A więc, czym jest kara?

Tutaj mogłabym przejść przez całą teorię i rozłożyć Wam na czynniki pierwsze kwadrat wzmocnień. Opowiedzieć o tym jak uczą się psy. Opowiedzieć o etogramie, poruszyć temat dobrostanu jednocześnie muskając komunikację, ale nie o to w tym poście chodzi. W tym poście chce Wam przekazać, że kara nie jedno ma imię, a określenie niegrzeczny pies jest tak głębokie jak Rów Mariański, choć nie, Rów Mariański przy tym to pikuś. 

Kara co to takiego?

A więc zacznijmy od tego co rozumiemy pod pojęciem kary. Prosty zabieg… google-> kara -> enter 😀 no i mamy trochę pod górkę.  Jak się okazuje definicje są różne. Sama Wikipedia mówi nam, że mamy karę w ujęciu prawnym, czyli  […] „określona przepisami prawa dolegliwość dla podmiotu prawa będąca sankcją za nie podporządkowanie się normom prawnym. Kary mogą wymierzać jedynie podmioty uprawnione, zazwyczaj organy państwa, ale ustawa może upoważniać do tego inny podmiot” […] inna definicja, ta która będzie nas nieco bardziej interesować, bo odwołuje się do behawioru mówi, że są to […]”bodźce wywołujące ból lub inne nieprzyjemne odczucia mające w efekcie spowodować to, że karana jednostka dostosuje się do wymogów i zależnie od sytuacji przestanie wykonywać lub znacznie ograniczy społecznie niepożądane czynności albo będzie wykonywać czynności pożądane.” […] .  Z której strony nie spojrzymy, kara to skutek niewłaściwego zachowania, które w przyszłości będzie mieć swoje konsekwencje. 

Ewolucja kary

Jak się okazje kara sama w sobie przeszła pewną ewolucję. I co mam na myśli to pisząc. Nie lubię porównywać psa do człowieka, ale myślę, że ten przykład dobrze wyjaśni o co mi chodzi. Kiedy ja byłam dzieckiem, największą karą dla mnie był szlaban na wyjście. Świat się wtedy kończył, kara trwała w nieskończoność, cela zwana własny pokojem była miejscem szlochów i łez. Dzisiaj dla dzieci czy młodzieży karą jest zakaz siedzenia na kompie, a można jeszcze tę karę odpicować i kazać dziecku iść na dwór ( na pole, na plac, zwał jak zwał w zależności od regionu ;)). 

Oczywiście nie bierzecie tego przykładu zerojedynkowo, podobno jeszcze gdzieś istnieją dzieci, które grają w piłkę, czy bawią się w podchody 😉 Niemniej jak widzicie kara z biegiem lat się zmienia, co więcej, to co dla jednego będzie karą z perspektywy innej osoby może być przyjemnością. Niemniej czy kara może być motywująca, otóż może. I wrócę tu do podanego powyżej przykładu. Kiedy dostałam karę za złe oceny, a moi rodzice doskonale wiedzieli kiedy pała, jest wynikiem mojego lenistwa a kiedy braku umiejętności, ale powiedzieli, poprawisz oceny szlabanu nie będzie, to ostro zabrałam się do nauki. I tutaj znowu, to co dla mnie było motywacją dla innej osoby może być nawet demotywujące. Dlaczego tak się dzieje? Otóż na to wpływa nasz temperament, charakter, wychowanie. Dużo zależy od tego czy nagroda, którą możemy uzyskać po karze jest naprawdę dla nas wartościowa. No ale ok, co to wszystko ma do życia i pracy z psem? Otóż jak się okazało, kara w psim świecie również ewoluowała. 

Ewolucja psie kary

Kiedyś karą dla psa był ostry, że tak to ujmę kulturalnie łomot 😉 ewentualnie konkretny wpiernicz na kolczatce. Dzisiaj definiujemy to już jako znęcanie się nad psami, a karą nazywamy brak nagrody. I tak oto, co ma na myśli, osoba która przychodzi do mnie na szkolenie, mówiąc ja nie karzę psa? Większość ma na myśli, przecież ja go nie biję, ja po nim nie krzyczę, ogólnie to robię wszystko żeby był szczęśliwy. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że brak nagrody a ba! nawet niewłaściwa nagroda to już porządna kara. I nie chcę tutaj z tym dyskutować. Nie będę tego podważać. Wiem, wiem są tacy co czytają to i śmieją się pod nosem, co ja tu wypisuję. 

Pułapka kary

Niemniej idąc tą drogą zaczynamy wpadać w pewną pułapkę. Bo jakby przyjrzeć się temu głębiej to: jeżeli nasz pies chce pobiec za zwierzyną, co jest dla niego nagradzające, ale my na to nie pozwalamy, to stosujemy karę.  Jeżeli nasz pies chce iść za zapachem w prawo, ale mamy określony czas na spacer i jednak musimy iść w lewo, to uniemożliwiając mu pójście za zapachem stosujemy karę… (uwaga, uwaga… znam takich którzy serio mają takie podejście i to nie są przykłady wyssane z palca ;)) No więc jak żyć XD To karać czy nie karać, pozwalać nie pozwalać? Otóż jak zawsze należy zachować zdrowy rozsądek. Jakby to ująć 😉 Życie to nie bajka, w życiu nie zawsze wszystko jest tak, jak tego chce nasz pies czy jak my tego chcemy. Naszym zadaniem jest, przygotować psa na poradzenie sobie z porażką czy to w treningu czy w życiu codziennym. Owszem jestem zdania, że i element presji czy porażki powinien w treningu się pojawić. Oczywiście naszym zadaniem jest w zdecydowanej przewadze budować trening tak, żeby psa móc nagradzać, niemniej i dla psa porażka może być motywacją. I tu podam przykład pracy z własnymi psami. Ciro, zaczynaliśmy od tego, że powiedzenie „źle” było dla niego taką traumą, że zamykał się w sobie i mogłam pomarzyć o dalszej pracy. Dzisiaj Ciro słysząc źle wie, że popełnił błąd. Nie demotywuje go to, a wprost przeciwnie zachęca do dalszego działania. Jest psem zdecydowanie pewniejszym siebie, zdecydowanie lepiej się rozumiemy. Frelka, pies o dużych popędach, który miał tendencje to rozładowywania się na pozostałej dwójce. Miałam na to pozwalać? Czyj dobrostan w tym wypadku był ważniejszy? Frelki czy Ciro i Lucky? Otóż każdy mój pies jest dla mnie tak samo ważny, każdy ma się czuć komfortowo. Tak więc moim zdaniem jako przewodnika było zrozumieć, zablokować a z czasem zmienić niewłaściwe zachowanie Frelki.

A więc jak karać?

Ok, ale nie wytłumaczyłam jeszcze jednej kwestii, czyli jak karać psa? Otóż to… zależy. Pamiętasz co pisałam powyżej? To, co dla kogoś może być karą dla innego będzie przyjemnością 😉 podobnie jest z psami. Dla jednego psa brak nagrody będzie traumą dla innego motywacją. Dla jednego psa time out, będzie turbo karą dla innego wyciszeniem emocji. Obserwuj więc swoje psy, nie zamykaj się na jedną metodę, na jedno narzędzie. Z tym że, musisz być konsekwentny i cierpliwy. Nie ma jednej skutecznej metody karania, tak samo jak nie ma jednej skutecznej metody nagradzania! To o czym jednak musisz pamiętać, to najpierw nauczy, pokaż wytłumacz jakie zachowanie jest pożądane. Potem oczekuj, jak coś nie idzie, zastanów się dlaczego. Przepracuj to jeszcze raz i jeżeli jesteś pewien, że pies zna zachowanie a nadal popełnia błąd, to go ukarz (o matko, zabrzmiało to trochę jak z powieści o Grey’u XD) niemniej ukarz, to jak już wiesz, nie daj nagrody, krótkie nie czy źle. Następnie nieco pomóż psu, wesprzyj go, rozładuj jeżeli będzie trzeba. Przerwij  na chwilę trening, niech się zresetuje, zabierz z sytuacji z którą sobie nie radzi. I wróć ponownie do ćwiczenia. Co więcej nie wkurzaj się na psa. Twoje emocje idą jak po nitce do kłębka i uwierz mi, to nie pomoże. Trening, spacer w ogóle życie z psem ma być fajną przygodą ( nie zawsze usłaną różami) a nie kłębkiem negatywnych emocji. Pamiętaj też, że klucz to skupić się na nagradzaniu nie na korygowaniu. Z tym, my ludzie mamy duży problem. Częściej widzimy to co złe, niż to co dobre. Skupiamy się na problemach nie dostrzegając tego co pozytywne. Łatwiej przychodzi nam karanie niż nagradzanie i tu przytoczę Wam fajny przykład, który zawsze podaje Kinga: gdybym chciała nauczyć się tańczyć, i poszłam bym na lekcje, gdzie instruktor nie wytłumaczył mi kroków i mówi tylko źle, nie tak, zrób to inaczej, zrób to jeszcze raz, to po kilku próbach, wyszłabym z sali treningowej.  Wiele osób twierdzi, że praca korektą to praca na skóry. Ja twierdze inaczej. Dużo łatwiej nagradzać psa niż dobrze i mądrze go korygować. Inaczej Twoja kara nie ma sensu i nie przyniesie pożądanego skutku i Twój pies podobnie jak Kinga wyjdzie z sali 😉

Niesforny pies = niezrozumiały pies

Niesforny czyli jaki? I jak się okazuje, zdefiniowanie kary to była bułka z masłem. Otóż dla każdego z nas niegrzeczny pies to będzie inny pies. Dla jednych to pies ciągnący na smyczy, który nie przychodzi na zawołanie, dla innych niszczący w domu, lub szczekający, dla jeszcze innych wymuszający uwagę a dla jeszcze innych niszczący zabawki, bo przecież on się miał nimi bawić, a nie je rozwalać (dodam, że był to JRT i on się bawił, w oczywisty dla siebie sposób, czyli rozszarpując maskotkę). Pamiętam jak kilka lat temu przyszli do mnie ludzie z klasycznym ciągnięciem na smyczy. Jak się okazało, pies był agresywny do rowerzystów i biegaczy, ale dla nich to było…. Normalne! Oni nie chcieli pracować z agresją, a pies serio odpalał się nie na żarty, oni chcieli żeby ich pies był grzeczny na smyczy! Czasem zastanawiam się, dlaczego moje psy są grzeczne. Może dlatego, że na dużo im pozwalam, przymykam na wiele oczy, a może dlatego, że je rozumiem? Bo właśnie te niesforne psy biorą się z braku zrozumienia. Nie rozumiemy psiego świata, nie chcemy zrozumieć dlaczego pies zniszczył kapcie. Zniszczył bo jest złośliwy! Na świat patrzymy naszymi oczami, oczekujemy że pies, będzie tak jak my w stanie poradzić sobie ze wszystkim i wszędzie, ale to tak nie działa. Nie ma psa idealnego, nie ma psa, który bez żadnej pracy jest w stanie zawsze dotrzymać nam kroku i sprostać naszym oczekiwaniom. To co jednemu psu przyjdzie bez trudu z innym będzie trzeba przepracować i ta praca może trwać miesiącami a nawet latami.

 Ja ostatnio na stories napisałam Wam, że Ciro nie ma kar. Wychodzi na to, że kłamałam 😉 Ciro nie raz usłyszy ode mnie „źle”, z tym, że w moim świecie to nie jest kara, w moim świecie to jest jasna komunikacja;).

Chcesz zacząć szkolenie

Opowiedz nam o sobie i swoim psie. Skontaktuj się z nami:

ZADZWOŃ
NAPISZ
ZADZWOŃ