czyli kilka prostych zasad, o których warto pamiętać.

Zabawa z psem. Niby wydaje się nam wszystkim, że to takie proste i oczywiste, a jednak często pojawiają się problemy. Jeden z głównych, to ogólna niechęć do zabawy. Tak, tak moi drodzy, bardzo często spotykam się z stwierdzeniem, „nieeee… mój pies, nie lubi się bawić”, „on nie chce się ze mną bawić”, „on nie lubi zabawek, patyka gryźć to tak, ale zabawka?”. Nie wspominając już, o zgrozo, że pies bawi się sam, lata z piłką, rzuca nią itd. Kolejny problem, to nie przynoszenie zabawki, niechęć do jej oddania, szybkie znudzenie, łapanie w niewłaściwym miejscu, często za rękę przewodnika. Więc jak sami widzicie, niby prosta sprawa a jednak na drodze może pojawić się wiele problemów.

Wiec może zacznijmy od początku. Kiedy zacząć bawić się z psem. I tutaj pojawia się cała masa mitów. Pierwszy z nich, bardzo często spotykany, to nie szarp się ze szczeniakiem bo pokrzywisz mu zgryz. Serio? Nie wiem jak dużej siły trzeba użyć, żeby psu poprzestawiać zęby. Przede wszystkim zabawa to nie pokaz siły, to nie wyścig, kto komu pierwszy wyszarpie zabawkę, Ty psu z pyska, czy ona Tobie z ręki. Kolejny mit, to nie szarp się z psem, bo będzie agresywny. To nawet nie wiem jak skomentować i jak sensownie wytłumaczyć, bo nie wiem kto mógł wpaść na tak kretyńskie stwierdzenie. Kolejna sprawa, nie możesz psu dać wygrać bo będzie Cię DOMINOWAĆ. Tak, tak DOMINOWAĆ, to jedno z tych słów, które baaaardzo często pojawia się w psich rozmowach. No przecież, psy to tak cwane bestie, że ich sensem życia, jest pokazać kto tu rządzi. Tak naprawdę, Twój pies siedzi po nocach i knuje niecne plany zawładnięcia Światem 😉 A tak serio, sama nie jestem zwolenniczką teorii dominacji, niemniej jej nie neguję, są osoby, które trzymają się jej zasad, jeżeli działają, to ok. Każdy ma wybór i może żyć ze swoim psem na takich zasadach jakie chce, najważniejsze żeby pies i właściciel był szczęśliwy i żeby metody wprowadzone w życie przynosiły realne efekty. Ja pracę z psami opieram na partnerskich warunkach, niemniej to ja w tym naszym małym piekiełku jestem od wyznaczania zasad, reguł, to ja stworzyłam normy, których psiaki i ja sama, mamy się trzymać. Ale, wracając do wygrywania w zabawie. Ja zawsze powtarzam, że pies w zabawie ma wygrać, to nie tylko buduje u niego pewność siebie, ale też fajną relację miedzy Wami, a co więcej motywacja rośnie jak szalona. Cofnijcie się sami, trochę wstecz i przypomnijcie sobie czasy dzieciństwa. Ile razy Wasi rodzice dali Wam wygrać w Eurobiznes, ( ja jestem z tego rocznika, gdzie Monopoly jeszcze nie było, a rodzicie uczyli mnie grać w pokera ;)) domino, chińczyka czy piotrusia. Czy chcielibyście grać z nimi dalej, gdybyście cały czas przegrywali? Czy motywacja by nie opadała. Oczywiście są tacy, którzy zaraz napiszą, że porażka buduje, hartuje i dzięki niej tym bardziej człowiek dąży do celu. Tak jasne, ale nie mając 5 lat 😉 Tak więc moi kochani, wszem i wobec ogłaszam, że możecie dać psu wygrać w zabawie. Ba! Jest to nawet bardzo wskazane.

Tak naprawdę, jeżeli odbierasz szczeniaka, to fajnie kilka pierwszych miesięcy poświecić właśnie na zabawę. Oczywiście zabawą, może też być nauka podstawowego posłuszeństwa, szarpanie gryzakiem etc. Pamiętaj jednak, żeby przy tym wszystkim co razem robicie, dobrze się bawić. Nie oszukujmy się, Twój pies mając 4 miesiące nie będzie wykonywał  500 komend w centrum miasta i nawet nie powinno się tego od niego wymagać. Budowanie relacji, więzi, nawyku to bardzo długotrwały proces, tym bardziej, jeżeli masz maluszka, który przez pierwszy rok, półtorej  a nawet dwa lata rozwija się psychicznie. Znam wiele przypadków, gdzie właśnie brak zrozumienia i ambicja, zabiła to wszystko co w życiu z psem najfajniejsze.

Ok, lecimy dalej ☺ kolejna bardzo ważna sprawa. Jeżeli chcesz, żeby Twój pies reagował na zabawkę, przy rożnych bodźcach, to wycofaj zabawki z domu. Jeżeli psiak, ma coś za darmo w domu, który dobrze zna i nic go nie rozprasza, to jak ta sama zabawka ma na niego zadziałać, kiedy obok pojawia się inny pies? U mnie w domu, jedną z zasad jest spokój, nie ma szaleństw, (a przy 3 amstaffach to nie jest proste), u mnie nie ma gryzaków rozrzuconych po ziemi. Dla mnie i dla moich psów, zabawka to narzędzie do pracy oraz  super nagroda. W domu natomiast jest relaks i błogi stan. Wyobraźcie sobie, że 3 amstaffy wariują w domu. Myślę, że średnio raz na tydzień, czekałby mnie gruntowny remont. Tak więc zabawki znikają z domu, aleeee przecież jak je zabiorę, to zaraz pies dobierze mi się do mebli czy kapci. Po pierwsze gryzaki, piłki, miśki to nie smoczek, pies nie ma tego rozszarpywać m.in. dlatego, żeby nie najadł się waty, która jest w środku, od gryzienia są naturalne gryzaki, albo Kong i w to warto się zaopatrzyć.

Kolejna sprawa to właśnie dobór zabawki. Często jest tak, że im większy pies tym właściciel sięga po większą zabawkę. To nic, że szczenię ma 10 tygodni i sznur waży więcej od niego 😉 Tak więc, zabawka nie tylko ma być dla psa atrakcyjna, ale też odpowiednio duża, miękka, długa i ciężka. Szczenię nie będzie chciało się bawić twardym, jutowym gryzakiem, bo po prostu nie jest w stanie złapać go w pysk. Dlatego, nim kupicie zabawkę, dobrze zastanówcie się czy jest ona odpowiednia, ponieważ jest to jeden z najważniejszych elementów, który gwarantuje sukces. Skąd możecie wiedzieć, że zabawka nie jest ok. Po pierwsze pies nie chce się nią bawić, a po drugie co bardzo często się zdarza, zamiast za gryzak łapie za rączkę. Dlaczego? Bo tak jest łatwiej.

Jeżeli chcesz nauczyć psa precyzji chwytu, warto pomyśleć np. o piłce na sznurku, lub gryzaku z dłuższym uchwytem i bardzo przyjemną atrakcyjną częścią, za którą pies ma załapać, może to być np.; szarpak, który na końcu ma owczą wełnę, (taka zabawka, ma jeden minus, psiaki bardzo ochoczo chcą wyszarpać futerko ;)) mopa lub miękki bawełniany materiał. Jeżeli masz nieśmiałego psiaka, warto kupić zabawkę z dłuższą linką.

Ale, masz już super zabawkę, którą Twój pies absolutnie kocha, i co dalej. Na pewno warto kupić w pakiecie drugą identyczną, to na początkowym etapie mocno pomoże. Pies po prostu może, którąś lubić bardziej, i trudno będzie mu z niej zrezygnować na rzecz tej mniej atrakcyjnej. Na początku wspólnej zabawowej przygody warto też wstrzymać się z piłkami. Skup się na tym, żeby pies bawił i nagradzał się z Tobą. Pamiętaj, ze wyrzucając piłkę, pies nagradza się w momencie jej złapania a więc daleko od przewodnika. Na piłeczkowanie jeszcze przyjdzie czas. Wiec, masz już dwie zabawki 😉 idziecie na boisko i …. Machasz, machasz, wpychasz psu w pysk a on nic. A przecież, jeszcze chwile temu kochał zabawkę całym sobą. Przede wszystkim na początek wybierz dość spokojne miejsce a sama zabawka ucieka, dzięki czemu załączamy u psa popęd łupu, czyli chęć pogoni za czymś. Szarpak leci po ziemi, właściwie bawisz się trochę jak z kotem, ruchy są dość płynne, nie nerwowe, zmieniają tempo. Pies łapie zabawkę w pychol, chwila dosłownie chwila przeciągania i co… dajemy psy wygrać, ( najlepiej wtedy kiedy, czujesz, że pies o nią rywalizuje i mocniej ją szarpie), jeżeli puszczasz psu zabawkę, a ten z nią ucieka wyciągasz drugą taką samą i robisz wszystko żeby pies zrezygnował z tej, którą trzyma w pysku, na rzecz tej którą masz w ręce i znowu to samo. Warto też, na początku bawić się z psem z pozycji klęczącej, lub delikatnie bokiem i tyłem do psa. Wiele osób, mocno pochyla się nad psem co nakłada na niego sporą presję, na początku warto przyjąć otwartą pozycję, dość niską i nawet delikatnie odchylać się do tyłu. Uwierzcie mi, to działa 😉 Kolejny sposób na naukę przynoszenia… Kiedy już szarpiesz się ze swoim psem, delikatnie luzujesz zabawkę, trzymając ją w ręku i razem z psem odchodzisz do tyłu, tak żeby ten zaczął za Tobą podążać, robi 1-2 kroki, super znowu mocniej się przeciągacie. Na początek bawicie się dosłownie kilka minut, psiak często wygrywa, wymieniacie się zabawkami, możesz nawet rzucić ją za siebie i ścigać się po nią razem z psem. Tutaj fantazja może Was ponieść, byle nie dopuścić do momentu gdzie pies sam rezygnuje z zabawki. To oznacza, że ma już jej dość i albo przestała być dla niego atrakcyjna, albo jest już zmęczony i cała Wasza praca idzie na marne.

I tak, każdego dnia odrobinę wydłużacie czas wspólnych harcy, zaczynacie zmieniać miejsca, dodawać nowe bodźce. Ty zaczynasz rozumieć potrzeby i te elementy zabawy, które sprawiają psu największą radość, a pies zaczyna rozumieć, że tylko z Tobą zabawa ma sens. Na początku unikaj też skakania do zabawek, raczej baw się z psiakiem nisko, staraj się nie wchodzić zbyt często w konflikt. Oczywiście odrobina rywalizacji nie zaszkodzi, ale musisz wiedzieć, kiedy i jaką ilość wprowadzić. A co najważniejsze, baw się z psem na jego zasadach. Nie szarp go jakbyś chciał mu urwać głowę, daj mu się zaangażować, i przejąć odrobinę kontrolę.

I oczywiście pamiętaj, początki nigdy nie są łatwe. Nie przejmuj się kiedy Wasze pierwsze zabawy będą trwać krócej niż minutę. Lepiej pobawić się, na każdym spacerze minutę, niż pięć wpychając psu zabawkę w pyszczek, której on już tak naprawdę nie chce. Nie zniechęcaj się, systematyczność w działaniach w końcu przyniesie efekt i sam zobaczysz, że po jakimś czasie, Twój pies będzie mógł bawić się z Tobą bez końca. I jeszcze jedna ważna rzecz, nie wstydź się i nie przejmuj, kiedy ludzie patrzą na Ciebie jak na wariata 😉 wiele osób, nawet posiadacze psów nie rozumieją ich potrzeb, ale potem to Twój pies będzie przybiegał na każde zawołanie, a spacer będzie przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem.

Tak więc do dzieła kochani, niech Wasze najbliższe dni upłyną pod znakiem zabawy 😉