fbpx

Ambicja kontra pies

2018-09-30T20:34:33+00:00

Decydujesz się na to, że chcesz mieć psa. Ras jak się okazało jest nieco więcej niż owczarek niemiecki, york czy te, jak im tam agresywne 😉 więc zaczynasz szukać, czytać i się interesować. Po tygodniu należysz już do jakiś 70 grup na facebook’u, na których pytasz, piszesz i jesteś dość aktywnym, ale początkującym członkiem. Często dostajesz sprzeczne informacje, ale potrafisz je filtrować i wyłapać te naprawdę wartościowe. Zaczynasz kupować książki, śledzisz z 15 kanałów na YouTube, które mówią o tym jak żyć z psem i jak go szkolić. Specjalnie obserwujesz różne metody i różnych ludzi, żeby wiedzieć jak najwięcej. W międzyczasie decydujesz się na konkretną rasę, bo w Twojej opinii, jej temperament, charakter najbardziej do Ciebie pasuje. Wszyscy piszą, że pies się szybko uczy, a więc ten będzie dla Ciebie idealny, dopiero później dowiesz się co wszyscy mieli na myśli to piszać 😉 albo ile on się w ciągu dnia chce uczyć. Ale no jesteś ambitnym właścicielem, więc nie kupisz sobie jakiegoś kanapowca, bo co z nim będziesz robić, przecież masz tyle planów.

Z tych 70 grup na fb, robi się jakieś 120, ale są już one bardziej poświęcone wybranej rasie no i oczywiście wszelakim sportom, bo przecież jest ich dużo, każdy ciekawy, musisz wiedzieć wszystko. Szukasz hodowli, jeździsz pytasz, rozmawiasz w końcu czekasz na ten wyczekany miot, i swoje szczenię. Wszystko ok, szukanie rasy i dobrej hodowli jest jednym z najważniejszych punktów, którego absolutnie nie możesz pominąć. Niemniej szczeniaka jeszcze nie ma w domu, a ty już komponujesz wyprawkę i to taką, wiecie nie na pierwsze miesiące życia, a już taką na 5 lat do przodu. Czytasz testy sprzętu, analizujesz jakie szelki, jakiej marki będą najlepsze. Karma, o kurde żywienie, jedno z najważniejszych aspektów życia z psem. Przeczytałeś już wszystkie dostępne książki, na kartce rozpisałeś plusy i minusy każdej formy żywienia. Na kartce spisujesz też, wszystkie zasady, które mają obowiązywać w domu, żeby nie robić psu wody z mózgu, w końcu jasna komunikacja to podstawa w szkoleniu, a od pierwszego dnia wszystko musi się zgadać.

W końcu jest Twój wyczekany szczeniak. No i co? I oczywiście masz już wybraną szkołę, do której chcesz iść. Ba! Już dawno pies jest zapisany. Obleciałeś 15 weterynarzy dokoła, od każdego chcesz wiedzieć czy wszystko jest ok. Zaczynasz żyć z psem, trenujesz bo pies musi być idealny, musi się słuchać, nie może być tak, że czegoś nie zrobi. Ciągle czytasz książki, oglądasz youtuby a ilość grup, do których należysz sięga już jakiś 250, na których nie jesteś już początkującym a zaawansowanym członkiem, stajesz się nawet moderatorem kilku z nich. Żyjesz tym wszystkim, żyjesz psem, jego dietą no absolutnie wszystkim. Przecież ty będziesz mieć, a nawet na ten moment masz psa idealnego, więc wiesz co jest dobre. Nikt Ci nie zarzuci, że pies się Ciebie nie słucha, ani rodzina, ani znajomi! Twój pies będzie nawet mrugać na komendę, a nie daj Boże się Ciebie nie posłucha w towarzystwie innych osób, to przez zaciśnięte zęby liczysz do 10, żeby się czasem nie rozpłakać z zaliczonej porażki, albo co gorsze nie przelać złości i rozżalenia na psa. Bo właśnie z czasem jednak, coś zaczyna iść Wam nie tak. Co prawda Twój pies ma 10 miesięcy potrafi już 40 sztuczek, tak samo jak border z youtuba. Bo co, mój pies nie da rady? Zacząłeś już bawić się w nosework, brainwork bo przecież przeczytałeś, że psa trzeba zmęczyć psychicznie. Rozglądasz się już za jakąś grupą poszukiwawczą czy tropiącą, bo strasznie Ci się to podoba, twojemu psu pewnie też. Myślisz też o IPO, albo innym sporcie z elementami gryzienia, no bo masz do tego psa, więc czemu nie wykorzystać jego potencjału. OBI, no przecież jak posłuszeństwo to na najwyższym poziomie, agility też gdzieś chodzi Ci po głowie, bo pies się wybiega, ale czekasz aż skończy co najmniej rok, zresztą wtedy czeka na niego już zestaw do biegania, pullingu, frisbee i jeszcze kilka innych ciekawych gadżetów. A kalendarz na przyszły rok jest już dawno zapełniony wszelkimi imprezami, w których weźmiecie udział począwszy od wystaw, przez zawody, dogtrekkingi po seminaria. W ogóle Twój pies ma swoją własną garderobę, z 25 par szelek,  na każdy dzień tygodnia inny komplet smyczy i obroży, ma ubranko na zimę, jesień, lato no i wiosnę, wszystko raz 5, bo jak zmoknie, ubrudzi się to musi być na wymianę. Ilość nerek i saszetek jest trudna do zliczenia. Poza tym, masz też kamizelkę, spódnicę no i inne akcesoria, właściwie to jakby przyszło wyjść na niedzielny obiad do dziadków, to nie masz w co się ubrać. Ale no Twój pies z dnia na dzień, zachowuj się coraz gorzej więc ćwiczysz z nim jeszcze więcej i więcej … no kurde nie może Ci zrobić wstydu, więc ćwiczysz i ćwiczysz dodajesz nowe elementy, a z psem jeszcze gorzej, zaczyna być nerwowy, wyłącza się w pracy motywacja … yyyy jaka motywacja pies ma Cię w dupie, z czasem pojawiają się inne poważne problemy… aaa no tak, jeszcze ciągle ćwiczysz pod wystawy, w końcu masz najpiękniejszego psa i on musi wygrywać, a jak nie wygrywa to idziesz i kłócisz się z sędzią, a ludzie, którzy kiedyś byli Twoimi znajomymi z ringu nagle są wrogami, bo szybciej zrobili championat, pewnie po układach.

Ten post miał być krótki, ale niestety tak się nie da 😉 wiecie dlaczego, dlatego, ze już kilka razy nad ambicja wściela totalnie zniszczyła relację z psem i samego psa.

Już nie raz trafiłam na ludzi, którzy swoim ambitnym podejście do posiadania psa, spowodowali, że ich pies stał się nerwowy, sfrustrowany a  z czasem zupełnie wyłączony na właściciela. Takie osoby wpadają w błędne koło i zamiast cieszyć się z posiadania psa, ten staje się ich przekleństwem i przykrym obowiązkiem.  Takie osoby zapominają o najważniejszym, że pies po prostu jest psem i potrzebuje tym psem być. Nie jest maszynką do pracy, chce sobie pobiegać, poniuchać, chce się wytarzać w trawie, chce nawet tak się zwąchać, że nie będzie słyszeć Twojego wołania. Twój pies chce popełniać błędy, bo nie jest idealny 😉 bo pies nie jest idealny, żaden nigdy nie będzie. Ty też chciej, żeby Twój pies popełniał błędy i pokaz mu jak te błędy rozwiązać, pomóż mu w podjęciu właściwej decyzji, bo właśnie dzięki temu Wasza relacja będzie zdrowa. Ciesz się, z każdej wspólnie spędzonej chwili, baw się z psem, baw się też posłuszeństwem, niech to nie będzie chora presja dążenia do ideału, a super spędzony czas. Długi czas, bo praca z psem to nie wyścigi. Ba! nawet nie warto się śpieszyć bo i po co? Twój pies ma być twoim najlepszym przyjacielem. Czy od swojego ludzkiego przyjaciela, oczekujesz, że nim do Ciebie przyjdzie zrobi, z 7 obrotów w prawo i z 7 w lewo, stanie na uszach i zrobi podwójne salto w powietrzu? Czy jak widzisz swojego przyjaciela mówisz mu Sieeeema stary, fajnie Cię widzieć? No właśnie, więc czemu od swojego psiego przyjaciel aż tyle wymagasz? Idź z nim po prostu na spacer, siądźcie na łące i cieszcie się tym, że nic razem nie robicie. Bądźcie szczęśliwi. Jasne pracuj z psem, stawiaj mu wyzwania, ale rób to mądrze, nie zakładaj, że twój pies będzie chciał robić: ipo, mantrailing, noseworka, brainworka, obi itd. itd. itd. Znajdźcie sobie wspólną pasję, ale taką, która przede wszystkim sprawi Twojemu psu radość. Pamiętaj, że codzienność to nie stały trening, a też umiejętność odpoczywania i relaksu i to jest kluczem do sukcesu i do fajnego życia z psem.

Świadomość wśród psiarzy rośnie i to mnie bardzo cieszy, sposobów na spędzanie czasu też jest naprawdę dużo, ale wiele osób nie potrafi podejść do tego mądrze i „pali” swojego psa chcąc robić z nim absolutnie wszystko, bo widzi to w internetach i też tak chce, mimo, że pies nie daje rady.

Tak więc kochani, apel do Was nie zatracie rozsądku w zdrowym rozsądku 😉