Ja tylko chcę, żeby mój pies chodził bez smyczy. Tylko czy aż? Zastanówmy się dziś nad tym, ile jest w nas oczekiwań względem naszych czworonożnych przyjaciół.  Niejednokrotnie podczas konsultacji spotykam się z falą życzeń, jakie mamy względem zachowania naszego psa, a i zdarzają się towarzyszące temu negatywne, trudne emocje.

Weźmy na tapetę choćby stwierdzenie: Ja tylko chcę, żeby mój pies chodził bez smyczy. To oznacza, że pies musi umieć czuć się dobrze praktycznie w każdej sytuacji, musi umieć rezygnować z kontaktu z innymi psami oraz ludźmi. Musi być w pełni odwoływalny. Żeby to wszystko się zadziało, pies musi nauczyć się tego przez odpowiednie doświadczenia.

A za to odpowiedzialni jesteśmy MY. Czyli na samym początku i na końcu drogi, jest nasza praca, włożona w rozwijanie/ uczenie psa.

Szczeniaczek

Mając na pokładzie małego szczyla powinniśmy zapomnieć o wymaganiach. Znaczy, że to my uczymy malucha obowiązujących zasad oraz zachowań. Z młodziutkim psem trzeba mieć na uwadze to, że on po prostu nie jest w stanie skupić się bardzo długo, że nie jest w stanie ogarnąć na jednym treningu, czy jednego dnia danego hasła.

Nie ma sensu wymagać od szczeniaka stu procentowego przywołania, czy umiejętności perfekcyjnego zachowania się w parku. Jest to praktycznie nierealne, bo w okolicy dla tego psa będzie działo się tak dużo, że po 15 minutach może być przeładowany, przebodźcowany, a wtedy już możemy zapomnieć o grzecznym piesku 😉 Zasadniczo w życiu ze szczeniakiem jest tak, że po naszej stronie leży robota, to my musimy dostosowywać otoczenie, trening pod możliwości psa.

 

Pies dorosły

Mamy w domu psa, który już jest dorosły, załóżmy ma 5 lat, nie sprawia problemów. Chcemy wybrać się na wspólne wakacje, zabieramy psa ze sobą po raz pierwszy. Pies znajduje się w nowym miejscu, cała sytuacja jest dla niego nowa, nieco przerażająca. Okazuje się, że nasz psiak zaczyna popiskiwać, reagować szczekaniem na każdy dźwięk zza hotelowych drzwi, a jak zostaje sam w pokoju ujada nieprzerwanie.

Teraz należy zadać sobie pytanie. Ile zrobiłam/ zrobiłem, żeby mój pies poradził sobie z tą sytuacją, czy przygotowałam/ przygotowałem psa na nowe wyzwania. Czy zrobiłam/ zrobiłem z nim odpowiedni trening?

Jeśli nie włożyliśmy w to zaangażowania i pracy przygotowującej psa do nowej sytuacji nie możemy oczekiwać, że bez problemu sobie z nią poradzi.
W życiu dorosłego psa, którego wcześniej nie uczyliśmy niczego, nie możemy też niczego oczekiwać. Jeśli chcę, aby mój pies umiał skupić na mnie w trudnych warunkach, posłuchać o co go proszę, to muszę mu krok po kroku wytłumaczyć, oraz nauczyć czego od niego oczekuję i jak ma to zrobić.

 

Adopciak

Adoptowany pies często niesie za sobą jakiś bagaż doświadczeń. Gdy pojawia się u nas w domu, najpierw trzeba się poznać – potrzebujemy na to trochę czasu. Często przy adopciakach, szczególnie tych, które mają już trochę doświadczeń za sobą, pewne zachowania wychodzą po czasie, często wtedy kiedy pies poczuje się nieco pewniej w nowym dla niego miejscu.
Praca z psem adoptowanym wymaga zbadania gruntu – jaki pies jest, co lubi, czy chętnie podejmuję pracę z człowiekiem, co wprawia go w dobry nastrój, a co jest dla niego straszne.
Po adopcji, bez znajomości, bez przeprowadzenia treningu, sprawdzenia jak psiak sobie radzi, nie mogę niczego wymagać. Czyha tu nawet pewne niebezpieczeństwo przy psach, których przeszłości nie znamy, czy któraś sytuacja, rzecz, człowiek nie wywoła silnej reakcji.

 

By zrozumieć całokształt przełóżmy, to na jednostkę treningową. Jest to temat bardzo indywidualny, każdy pies będzie inaczej progresował. Być może będą potrzebne zupełnie inne ćwiczenia do nauki danego zachowania.

Ilość czynników, która może wpłynąć na psa podczas treningu, jest ogromna. Jednak każdy z psów może reagować na każdy czynnik zupełnie inaczej.

Jeden pies będzie potrzebował więcej przestrzeni, inny może potrzebować więcej czasu na naukę, a jeszcze innego rozbije natężenie dźwięków ze środowiska.

My jako opiekunowie musimy pamiętać, że jeśli chcemy wypracować z psem dane zachowanie, musimy się temu poświęcić. Nie jest fair stawiać psa w sytuacji/przed wyzwaniem, do którego go nie przygotowaliśmy. A już totalnie nie w porządku jest denerwować się na psa za jego zachowanie, które dla nas ludzi jest nie OK, bo najczęściej dla psa jest ono totalnie naturalne (np. szczekanie, czy ciągnięcie na smyczy), kiedy otoczenie jest zbyt trudne.

 

Przykładów o tym jak często wydaje nam się, że pies po prostu powinien coś umieć, albo bez problemu odnaleźć się w przeróżnych sytuacjach, jest całe mnóstwo. Uważam, że kluczem do wspólnego sukcesu jest zrozumienie i praca, nie myślenie życzeniowe.

Jeśli ja chcę, aby moje życie z psem było komfortowe, miłe i przyjemne – uczę go, bądź szukam pomocy, by dowiedzieć się jak mogę to zrobić, żeby żyło nam się dobrze.

Starajmy się zrozumieć psa, jego zachowanie, które nie jest kwestią złej intencji w naszą stronę a emocji, lub często brakiem odpowiedniego wsparcia z naszej strony.

 

Na koniec jeszcze jedna ważna rzecz: od psa nie ma wolnego. Pies doświadcza cały czas w domu, na spacerze, w parku, na treningu. Powinniśmy być uważni na swoje psy i z pełną odpowiedzialnością i zaangażowaniem uczyć psa wspólnego życia.

 

Jeśli nauczę, mogę wymagać.