Psy trafiają do naszych domów różnymi drogami. Niektóre zamieszkają ze swoimi ludźmi jako maluchy, odebrane z hodowli, inne trafią do nowych domów jako dorosłe psiaki, ze swoją historią. Bez względu jednak na to, jaką drogę nasz psiak przeszedł zanim trafił przed nasze drzwi, większości przewodników zależy na jednym – żeby był grzeczny 😉 

A co jeśli trafił nam się łobuziak? 

Zazwyczaj, kiedy pojawiają się zachowania trudne, czy też tzw. „problemowe”, ludzie koncentrują się nad tym, jak pozbyć się tych właśnie zachowań. Tymczasem, często po głębszej analizie okazuje się, że to co nazywamy problemem w istocie jest nim tylko dla nas – dla psa zaś jest po prostu wypracowaną strategią radzenia sobie.

A co to znowu jest, chciałby się zapytać, prawda? 😉

Najprościej (i najogólniej) rzecz ujmując, to  te wszystkie zachowania, które pozwalają psu poczuć się lepiej w trudnej sytuacji – czyli na przykład podczas bliskiego mijania ludzi czy psów, bądź kiedy rośnie natężenie nieprzyjemnych emocji (jak strach, frustracja czy złość). Możemy tu podciągnąć zarówno takie zachowania, które opierają się na etogramie i kontakcie społecznym, jak i te, które służą tylko zredukowaniu napięcia. W zależności od kontekstu, będziemy więc w takiej kategorii umieszczać zarówno zachowania agresywne, czy afiliacyjne, jak i typowe zachowania upustowe, takie jak gryzienie, żucie bądź bieganie. 

Przyjrzyjmy się więc najpowszechniejszym strategiom radzenia sobie.

  • Zachowania agresywne – czyli wszystkie te, które służą zaznaczeniu swojej przestrzeni i „odepchnięciu” obcego. Zawsze wynikają z dyskomfortu związanego z naruszaniem przestrzeni psa (która jak już na pewno wiecie jest dużo większa niż nasza, ludzka przestrzeń osobista 😉 ), ale nie zawsze będą one związane stricte z problemem z lękiem.
    To taki rodzaj strategii, która jest chyba najtrudniejsza do przyjęcia zarówno przez przewodnika, jak i przez otoczenie. Takie psy nie mają łatwo, nawet jeśli adekwatnie używają swojej siły.
  • Zachowania unikowe – czyli po prostu wycofywanie się z interakcji. Możemy tu podpiąć zarówno ucieczkę i rzeczywiste próby odsunięcia się od trudnego bodźca, jak i tzw. freez, czyli zamieranie w nadziei na przeczekanie trudnej sytuacji.
  • Zachowania afiliacyjne – chyba najbardziej niezrozumiała strategia radzenia sobie! Inaczej nazywamy ją flirtem i generalnie zazwyczaj opisywana jest jako „on jest przyjazny i chce się tylko przywitać!” 😉 Możemy tutaj obserwować różne natężenie komunikatów afiliacyjnych – od w miarę spokojnego, wyważonego podejścia, które później przeradza się w prawdziwe „pogo” 😉 Aż po wybuch pozornej euforii i ekscytacji z bieganiem, skakaniem i lizaniem wszystkiego, co tylko nawinie się w przestrzeni psa.
    Dlaczego uważam, że takie zachowania najtrudniej ludziom zrozumieć? Bo piesek naprawdę wygląda jakby miał fun życia! Bardzo często więc przewodnicy zupełnie nie dostrzegają tego, co kryje się pod powierzchnią takiej ekscytacji. A zazwyczaj jest to przynajmniej dyskomfort, jeśli nie oczywisty lęk przed obcymi, wkraczającymi w przestrzeń. Taki wybuch „miłości” służy psu do odreagowania trudnych emocji (poprzez bieganie, skakanie i odbijanie się od przedmiotów na swojej drodze), ale również do rozładowania stresującej sytuacji. To forma „udobruchania” potencjalnego zagrożenia i przekonania wszystkich o swoich dobrych intencjach.
    Pies, który w rzeczywistości nie ma problemu z bliską obecnością obcych ludzi, czy innych psiaków zazwyczaj zachowuje się tak, jak my zachowujemy się wobec przypadkowych przechodniów na ulicy – czyli pozostaje zupełnie neutralny, bądź też uprzejmie-neutralny 😉 
  • Lizanie, gryzienie, żucie – większość z nas wie, że te czynności uspokajają i wyciszają psa. Ale o ile gryzienie ulubionego gryzaka dość łatwo jest nam rozszyfrować, o tyle często nie zwracamy uwagi na podejmowanie takiej strategii w „toku życia”. To te wszystkie sytuacje, kiedy nasz psiak nagle porzuca towarzystwo innych czworonogów na wybiegu czy psiej łączce i biegnie poobgryzać patyka. Albo kiedy podczas treningu z nami, nagle odchodzi i zajmuje się namiętnym skubaniem trawy czy śniegu (w zależności od pogody). 
  • Bieganie, skakanie i tym podobne – wysiłek fizyczny podnosi poziom „hormonów szczęścia” nie tylko u nas. Często więc widzimy, że psiaki nadmiar jakichkolwiek emocji (zarówno tych przyjemnych, jak i tych mniej) próbują odreagować „wywalając” je na zewnątrz, na środowisko. Możemy więc tu obserwować zarówno bieganie w kółko, jak i nachalną „zabawę” – napisałam to słowo w cudzysłowie, bo w istocie niewiele ma to wspólnego z rzeczywistą zabawą. W takich momentach psiak nie zwraca zupełnie uwagi na to, jak czuje się ta druga strona, zobaczymy więc wpadanie w psa, czy człowieka, bolesne podgryzanie, „wskakiwanie na głowę” i inne takie, które przywykliśmy określać jako „szaloną zabawę” czy „zamęczanie zabawą innych”.

No dobrze, załóżmy więc, że już wiemy i rozpoznajemy, kiedy nasz psiak podejmuje różne strategie radzenia sobie. I co z tym dalej zrobić?

W zasadzie odpowiedź jest jedna i Wasza ulubiona – to zależy 😉 Żadna z tych strategii, które wymieniłam nie jest z gruntu zła, czy pożądana. Każda z nich podejmowana zbyt intensywnie, w poznawczo sztywny sposób, będzie dla nas źródłem kłopotów. Ale również każda z nich stosowana przez naszego psiaka świadomie, będzie dobrym sposobem na rozwiązanie trudnej sytuacji.
Każdorazowo jednak musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: DLACZEGO nasz pies zachował (bądź zachowuje się) w określony sposób. Koncentrowanie się tylko na zachowaniu, które chcemy wyeliminować (bądź wzmocnić) nie przyniesie nam skutku – to jak nasz pies radzi sobie w miejskim życiu, to tylko odbicie tego, co o tym myśli i czuje. Nie zmieniając poznawczej interpretacji sytuacji, zmienimy tylko sposób w jaki problem się przejawia

Chcesz zacząć szkolenie

Opowiedz nam o sobie i swoim psie. Skontaktuj się z nami:

ZADZWOŃ
NAPISZ
ZADZWOŃ