O kompulsywności u psów mówi się mało, żeby nie powiedzieć, że niemal wcale. Jej przejawy zwyczajowo wrzuca się albo w szufladkę bardziej lub mniej niegroźnych dziwactw, albo – innych problemów behawioralnych.
Bardzo często okazuje się, że to co przewodnicy opisują jako np. reaktywność czy agresję lękową, w istocie jest tak naprawdę właśnie przejawem zaburzeń kompulsywnych.

No dobrze, ale właściwie co to jest i z czym to się je?

Kompulsje to po prostu zachowania bezsensowne, które powtarzane są w kółko i w kółko i znowu. Przyjmuje się umownie, że o problemie mówimy w sytuacji, kiedy czynności te pochłaniają zwierzę na co najmniej godzinę dziennie.
Ale pamiętajcie o tym, że to raczej umowna granica i każdy przypadek rozpatrujemy indywidualnie!

Najczęściej, w zaburzeniach kompulsywnych obserwujemy takie zachowania jak:

  • gonienie ogona
  • wylizywanie i wygryzanie sierści (najczęściej na łapach)
  • szczekanie
  • polowanie na cienie, muchy, czy szybko poruszające się obiekty.
    Ale tak naprawdę taką fiskacją może być każda czynność. Zdarzają się kompulsje związane z rozchlapywaną czy płynącą wodą (np. z prysznica, węża ogrodowego, czy zlewu), aportowaniem, kopaniem dziur i tak dalej i dalej.

To, co odróżnia fiksację od niegroźnej rozrywki, zachowań upustowych, czy strategii radzenia sobie, to cel i intensywność.
Kompulsje często przejawiają bez udziału konkretnego bodźca wyzwalającego, związane są ze zwiększaniem stymulacji i napięcia u psa, oraz są bardzo trudne do przerwania – psy, które dość mocno „wsiąkły” w problem mogą być agresywne wobec ludzi, zwierząt lub nawet samych siebie.

Kompulsje mają tendencję do narastania – na przykład, to co zaczyna się od kilku minut „niegroźnego” biegania za ogonem, rzadko ogranicza się tylko do pierwotnej formy. Dużo częściej okazuje się, że zachowanie powtarzane jest coraz dłużej i częściej, nierzadkie są również przypadki okaleczania się (np. odgryzania kawałków ogona).

Skąd się bierze kompulsywność?

To zwykle pierwsze pytanie, które pada po zdefiniowaniu czym zaburzenia kompulsywne są.

Jak to się dzieje, że pies staje się kompulsywny? Rodzi się taki, czy to problem, który nabywa z wiekiem?

 

Rzeczywiście, istnieją rasy czy też typy temperamentu, które są bardziej narażone na występowanie tego zaburzenia. Na pewno łatwiej „wpadają w nie” psy o skrajnych typach osobowości – bardzo reaktywne, lękliwe czy agresywne. Większą tendencję mają również zwierzęta, które nie są elastyczne w działaniu i poszukiwaniu sposobów radzenia sobie, zaniedbane socjalizacyjnie i przebywające w warunkach obniżonego dobrostanu (np. doświadczające frustracji podstawowych potrzeb czy żyjące w bardzo ubogim środowisku).

 

Ale to nie tylko te „bidy” z przypadkowych miotów, czy kiepskich hodowli miewają takie problemy! Można nawet powiedzieć, że większość z nich wcale szczególnie kompulsywna nie jest. Z kolei zrównoważony temperament i dobre warunki odchowania i życia psa, wcale nie są stuprocentową profilaktyką powstawania zaburzeń kompulsywnych. Niemało psiaków zmagających się z tym problemem, w istocie pochodzi z całkiem przeciętnych (w tym dobrym tego słowa znaczeniu) domów.

 

Początki zwykle są bardzo podobne u większości czworonogów.

Zazwyczaj zaczyna się od tego, że pies odczuwa silne napięcie emocjonalne, z którym nie potrafi sobie poradzić. Pierwsze pomysły w rodzaju gonienia ogona, czy polowania na cienie często przypadają na okres dojrzewania, kiedy psiak przechodzi burzę hormonalną i emocjonalną, a nie do końca potrafi jeszcze regulować swoje emocje.

Nie zawsze to napięcie związane będzie z nieprzyjemnymi uczuciami, takimi jak złość, frustracja czy nuda. Równie dobrze, pies może nie umieć poradzić sobie z ekscytacją czy radością.

 

Silne napięcie, domagające się ujścia, skłania psa do poszukiwania zachowania, w którym będzie można „się wyżyć”. Większość zachowań kompulsywnych, to czynności, które aktywują organizm (np. poprzez uruchomienie łańcucha łowieckiego, czy pobudzenie ośrodka nagrody), w rezultacie przynosząc krótkotrwałą przyjemność. Ten „dopaminowy szot” trwa dość krótko, ale przynosi chociaż chwilkę ulgi od nieznośnego napięcia.

Jeśli zachowanie nie zostanie zatrzymane przez otoczenie i nikt nie zajmie się modelowaniem innych sposobów radzenia sobie i regulacji emocjonalnej, to psiak zacznie do takiego „skutecznego” pomysłu wracać coraz częściej.

 

Niestety, mózg dość szybko przyzwyczaja się do tych cyklicznych „zastrzyków przyjemności” i z czasem, żeby osiągnąć efekt nagrody, zachowanie musi być powtarzane coraz dłużej, mocniej i częściej.

Zupełnie tak jak np. z hazardem, czy zakupoholizmem!

 

Często zdarza się, że otoczenie nie tyle nie hamuje tendencji kompulsywnych, co jeszcze je podkręca. Wielu przewodników nie zdaje sobie sprawy z tego, jak szkodliwe mogą być takie czynności i uważa je za zabawne – zdarza się więc prowokowanie psów do sięgania po nie coraz częściej.

Zdarza się więc, że ludzie celowo pobudzają psa, żeby sprowokować bieganie za ogonem, lub próbują „zastępować” polowanie na cienie aportowaniem, czy zabawą z popularnym laserkiem.

Jeśli pozwolimy kompulsjom narastać swobodnie, doprowadzimy do momentu, w którym mózg naszego pupila będzie już tak przyzwyczajony, do stale podniesionego poziomu dopaminy, że powtarzanie ich stanie się koniecznością. Na pewnym etapie bowiem pies nie tyle powtarza fiksacje, żeby czuć się dobrze, ile robi to, żeby czuć się normalnie.

Tak działa właśnie mechanizm uzależnienia behawioralnego.

Lepiej zapobiegać, niż leczyć!

To oczywisty fakt. Więc co zrobić, żeby nasz psiak w takie zaburzenie nie wpadł?
Przede wszystkim, zadbajmy o zrealizowanie wszystkich potrzeb fizjologicznych i behawioralnych, oraz starajmy się zapewnić psiakowi wzbogacone środowisko i kontrolowane dostymulowanie.
Po drugie, reagujmy kiedy nasz pupil sięga po nieprawidłowe sposoby regulacji. Nie chodzi, absolutnie, o karanie czy strasznie psa! Ale warto takiego czworonoga zawołać do siebie i przekierować jego uwagę na coś bardziej konstruktywnego, np: żucie, węszenie czy eksplorowanie.
Po trzecie, unikajmy zabaw, które potencjalnie mogą „udrażniać” drogę do kompulsji. Wyrzucamy więc z repertuaru np. zabawę laserem, nakręcanie i chlapanie na psa z węża ogrodowego, czy mechaniczne, długotrwałe aportowanie, o takich pomysłach jak przywiązywanie zabawek do ogona, już nie wspominając 😉

A co jeśli mamy podejrzenie, że problem już się rozwinął?

Przede wszystkim warto psiaka zbadać! Szczególnie jeśli jest u nas krótko, lub co do zasady wcześniej nie wykazywał takich tendencji. Wiele zachowań kompulsywnych jest bardzo podobnych do objawów chorobowych, np. natarczywe wylizywanie i wygryzanie może wiązać się ze świądem, czy bólem, a bieganie za ogonem z zapchanymi gruczołami okołoodbytowymi.
Jeśli medyczne podłoże zachowań zostanie wykluczone, konieczne jest skonsultowanie się z behawiorystą w celu określenia natężenia problemu, znalezienia przyczyn i ułożenia planu terapii. Nie warto walczyć z tym samodzielnie, bo terapia kompulsji to temat złożony i delikatny, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę tendencję do intensyfikowania się zaburzenia.

W większości przypadków, kompulsywności to nie wyrok! To zaburzenie, które całkiem nieźle poddaje się terapii, jeśli zostanie właściwie zdiagnozowane i poprowadzone.
Najważniejsze, to być świadomym i w porę zauważyć problem!