Lubimy myśleć obrazkiem, lubimy proste skojarzenia :). Pies pracujący w noseworku laikowi kojarzy się z psem pracującym w spec służbach :D. No i w sumie… nos tak samo sprawny, praca wygląda na pierwszy rzut oka podobnie. Ale…

Nie, Twój pies ani po pierwszych, ani po dziesiątych zajęciach nie będzie oznaczać próbki poprzez freezowanie.
A przynajmniej dobrze zrobiony nosework nie powinien tak wyglądać!
Żeby wyjaśnić dlaczego to nie to samo, musimy najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, do czego służbowym psom jest potrzebne bardzo czytelne oznaczanie?

 

Ani policjant, ani prokurator, a już na pewno sędzia, nie będzie się wpatrywał w pracującego psa, szukając niewielkich zmian w zachowaniu, bo to zawsze zostawia duże pole do interpretacji, a na interpretację w kwestii dowodów, pole powinno być jak najmniejsze. Zatem psiak ma czytelnie wskazać, czy w podanej mu próbce jakiś zapach jest, czy go nie ma, a dla stron w postępowaniu ma być jasne, że jeśli pies przy próbce się kładzie, albo siada, to znaczy, że dowód został przeprowadzony właściwie.

 

Jeśli już wiemy, po co psu służbowemu czytelne oznaczanie, to posłużmy się przykładem, który obrazuje różnicę w przeszukaniach w wagonie.

Obrazowo: psiak służbowy wchodzący na przeszukanie w wagonie pociągu, sprawdzi to, co jego przewodnik mu udostępni – czyli np. obwącha zdjęte z półki bagażowej walizki, kurtki, plecaki i jeśli w którymś z tych przedmiotów znajdzie to, czego szuka, to usiądzie przy tym przedmiocie.

 

A w nosework? Robiąc przeszukanie w wagonie, jedna próbka może się znajdować na półce bagażowej, a druga przy samej podłodze. I zadaniem psa jest czytelnie wskazać gdzie one są, więc trochę musi się nagimnastykować i nakombinować jak to zrobić, żeby człowiek zrozumiał dokładnie :). Bo to właśnie jest podstawowa różnica między noseworkiem, a detekcją – obustronna komunikacja między psem a przewodnikiem, jest dużo ważniejsza, niż najbardziej efektowne oznaczanie!

 

Trudno usiąść przy próbce niedostępnej, tak, żeby człowiek dokładnie wiedział, gdzie ona jest. Niewygodnie się leży na bardzo nieprzyjemnym podłożu, a czasami może nie być miejsca, by się położyć przy źródle. Kiedy wpatrujesz się w coś bardzo intensywnie, nie masz też możliwości obserwować swojego człowieka! A w końcu nosework to relacja, komunikacja i zaufanie :).

 

Dlatego nauka oznaczania w wybrany sposób, to często jeden z ostatnich elementów nad którym pracujemy z psem (nie zawsze, bo są problemy występujące w pracy, które czasami wymuszają wprowadzenie takiego oznaczania wcześniej).
Na początku pozwalamy psiakowi samemu wybrać oznaczenie, jakie zastosuje przy źródle, uczymy się czytać zmiany w zachowaniu w trakcie pracy, pozwalamy budować psu pewność siebie i rozwijać kompetencje węchowe, bez skupiania się na dodatkowych elementach. Stopniowo budujemy umiejętności psiaka w pracy na odłożonych zapachach, wprowadzamy próbki dostępne, niedostępne, próbki wielokrotne, nakładające się stożki zapachowe i na dobrą sprawę wtedy powinniśmy się pokusić (jeśli zachodzi taka potrzeba i nadal jest nam to potrzebne do szczęścia) o wprowadzenie wyuczonego oznaczania :). Chyba, że psiak swoim zachowaniem w trakcie pracy, wymusza nauczenie oznaczenia przez oddalenie od próbki na wcześniejszym etapie, ale to zupełnie osobna historia. 
Przewodnicy psów, które od początku oznaczają próbki przez siadanie, leżenie, czy inną wyuczoną metodę, często zaliczają fałszywe alarmy na przeszukaniach „w ciemno”. Bo przyzwyczajeni do czekania na „siad” ignorują właściwe i prawidłowe wskazanie przy innej próbce, wykonane w inny sposób, lub zgłaszają „alarm” przy pustym przedmiocie, przy którym psiak usiadł ze zmęczenia, frustracji, stresu, czy tysiąca innych powodów.

 

Podsumowując: warto najpierw nauczyć się dobrze czytać co mówi Twój pies i w jaki sposób, a dopiero później uczyć go mówienia inaczej :).

Chcesz zacząć szkolenie

Opowiedz nam o sobie i swoim psie. Skontaktuj się z nami:

ZADZWOŃ
NAPISZ