Sen i odpoczynek stanowią jedną z nieelastycznych potrzeb psów. Podobnie jak ludzie, psy muszą się regenerować. Bez odpowiedniej dawki dobrego jakościowo snu, psiaki są znacznie bardziej narażone na zaburzenia zachowania, spada ich odporność, a układ nerwowy jest przeciążony. Wydawać by się zatem mogło, że skoro odpoczynek jest tak ważny, to psy same będą do niego dążyć. Skąd zatem biorą się problemy z umiejętnością wyciszania się, spokojnego odpoczynku w różnych przestrzeniach?

Jak (od)uczyłeś tak masz

Większość szczeniaków, które na konsultacjach i zajęciach przejawiają problem z właściwą samoregulacją i umiejętnością wyciszania się, to psy przebodźcowane. Chcąc zdążyć z przeprowadzeniem socjalizacji i habituacji, często fundujemy szczeniakowi rollercoaster doświadczeń, bodźców i emocji. Jeśli bodźców jest za dużo, pies zaczyna mieć problem z samodzielnym wyciszeniem i zaśnięciem. Rozładowuje stres bieganiem po domu, zaczepianiem do zabawy, gryzieniem, a my myślimy, że ma za mało atrakcji i zabieramy go na kolejny długi spacer – dokładnie w ten sposób oduczamy psa odpoczynku i wyciszania się. Z resztą, ten problem dotyczy nie tylko szczeniąt, ale również wielu dorosłych i aktywnych psów.

Zacznij mądrze

Naukę odpoczynku musimy zacząć, od przyjrzenia się z bliska rutynie naszego psa. Jeśli mamy problem z wyciszaniem się w domu i na spacerach, zastanówmy się, czy sami nie pobudzamy psiaka? Np czy bawimy się z nim aktywnie w domu? Czy na spacerach główną aktywność psa stanowi bieganie za piłeczką? Czy nie zasypujemy psa masą zadań, wykonywanych w wysokim pobudzeniu? Po uczciwym oglądzie sytuacji, warto zmodyfikować plan dnia – np. elementy bardzo pobudzające na jakiś czas wykluczyć, a później wyraźnie wydzielić od pozostałych, ograniczyć ich ilość. Zadbać o dobrą jakość snu w domu, po każdym długim i dostosowanym do naszego psa spacerze. Można rozważyć wprowadzenie klatki kennelowej, żeby ułatwić psu temat. Po spacerze można zaproponować psiakowi licki matę, a później „zapomnieć, że macie psa”, czyli po prostu zająć się sobą, a czworołapa zostawić w spokoju – nie gadać, nie miziać, nie patrzeć.

 

Odpoczynek na spacerze i w miejscach publicznych

Bez zadbania o umiejętność wypoczywania w domu, w ogóle nie ma sensu zabierać się za uczenie grzecznego czekania w knajpce, albo leżenia na trawce, kiedy Wy spotkaliście kumpelę z czasów licealnych i wzięło Was na plotki :D.

Załóżmy więc, że w domu psiak już działa jak powinien. I jak to przenieść na zewnątrz? Po pierwsze – zacznijmy od zdefiniowania tego na czym nam tak naprawdę zależy. Czy chcę, żeby mój psiak mógł wybrać się ze mną w razie potrzeby do restauracji i grzecznie wyleżeć nasz pobyt pod stolikiem, czy na tym, by poszedł w tej restauracji koniecznie spać :D. Bo wiecie, szum rozmów, ciągle chodzący ludzie, często gadający coś do psa, to nie są wymarzone warunki do drzemki. Dlatego tak naprawdę, mówiąc o odpoczywaniu w miejscach publicznych, w przypadku większości psów, mówimy raczej o powstrzymywaniu się od działania, a nie o odpoczynku sensu stricto.

Naucz psa czekać

Super pomocne jest zbudowanie u psa skojarzenia zachowania z przedmiotem. Dlatego w treningu czekania korzystamy z legowisk, lub kocyków. Ale ostatecznie, po wypracowaniu zachowania w treningach, może to być także silikonowy target.
Trening czekania najlepiej jest zrobić metodą kształtowania, bo psiaki mają tendencję do lubienia bardziej tego, co same sobie wymyślą :D. Zatem – na oczach psiaka rozłóż kocyk na ziemi i staraj się nie wgapiać w swojego psa – uwagę skup raczej na legowisku. Jeśli pies podejdzie do koca, zbliży do niego nos, położy na nim łapę – wydaj smakołyka, najlepiej na legowisko, nie bezpośrednio do psiej paszczy. Poczekaj na kolejny krok – pies może dołożyć kolejną łapę, wejść na legowisko cały, a nawet usiąść lub się położyć. Za każdy kolejny krok wymyślony samodzielnie, wydajesz atrakcyjną nagrodę. Jeśli psiak się zawiesi, nic nie szkodzi – wydaj hasło kończące, przejdźcie się kawałek od kocyka i wróćcie po chwili :). Praca kształtowaniem bardzo męczy psią głowę, dlatego warto ją robić w krótkich interwałach.

Załóżmy, że pies przyjmuje już właściwą pozycję, po wejściu na legowisko. Przyszedł czas na upgrade! Od tego momentu nagrody jedzeniem wydajemy w bardzo nierównych odstępach i dokładamy rozproszeń. Odsuwamy się od legowiska, zmieniamy pozycję, a później biegamy, chowamy się za drzewem i robimy pajacyki :D. Jeśli psiakowi zdarzy się zerwać czekanie, nie używamy komendy korygującej, ale po prostu podchodzimy razem z nim do legowiska, czekamy na zajęcie pozycji i troszkę ułatwiamy zadanie – czyli np. Jeśli psiak zerwał się na moje odbiegnięcie, w kolejnym powtórzeniu odejdę kilka kroków szybszym tempem.

Co dalej?

Skoro czekanie w treningu już działa, zaczynamy przenosić trening w miejsca mniej typowe -np na rynek w mieście, w pobliże wejścia do dużego sklepu, obok ścieżki rowerowej czy dużego placu zabaw. Podkładamy też hasło przyjęcia pozycji do czekania – np. „baza”, „kocyk”, etc. Zwróćcie uwagę, że robimy to dopiero wtedy, kiedy pies samodzielnie każdorazowo wybiera zachowanie, na jakim nam zależy, wyłącznie na naszą delikatną sugestię – np. w postaci podejścia do kocyka.

Po przeprowadzeniu treningu czekania w dużych bodźcach, czas na zabranie kocyka na wizytę w restauracji, albo całodzienny piknik nad wodą :). Jeśli na jakimś etapie zobaczycie, że psiakowi jest trudniej, zróbcie przypominający trening z podstaw, przyjrzyjcie się bodźcom, z którymi psiak ma trudność i zaaranżujcie ćwiczenia z ich wykorzystaniem.