Wiecie jak ważne w kontekście zdrowia Waszego pupila jest dbanie o psie zęby? Już 20 lat temu nasze ludzkie WHO opublikowało raport, który jednoznacznie potwierdza związek stanu uzębienia, z ogólnym poziomem zdrowia całego organizmu. Psi stomatolodzy również ten związek zauważają i podkreślają, jak ważna jest higiena psiej paszczy.

Nie tylko smrodek…

Przykry zapach z paszczy pupila, który dla nas jest nieprzyjemny, to jedynie objaw tego, co dzieje się w środku. Może świadczyć o zapaleniu przyzębia czy dziąseł, odłożonym kamieniu, bakteriach, które szaleją w psiej paszczy na płytce nazębnej, prowadząc ostatecznie do stanu zapalnego całej jamy ustnej. Za każdym z tych schorzeń kryje się ból i psie cierpienie. Dlatego tak ważne jest właściwe dbanie o psie zęby. Jak to zrobić?

Gryzaki

Oczywiście jedną z popularnych form dbania o stan zębów pupila jest regularne podawanie właściwych gryzaków. Słowo “właściwych” jest tutaj absolutnie kluczowe. Psi stomatolodzy alarmują, o wpływie gryzienia zbyt twardych smakołyków na stan zębów. Intensywne gryzienie poroża jelenia czy popularnych gryzaków z bardzo twardego sera, może skończyć się ukruszeniem szkliwa, lub nawet złamaniem zęba. Jeśli więc Wasz psiak nie umie w delikatne skubanie twardych gryzaków, to warto się zastanowić, czy w ogóle mu je podawać. Bezpieczne będą wszelkiego rodzaju skóry i ścięgna, lub surowa marchewka, których gryzienie pomoże w ścieraniu płytki nazębnej. Gryzaki dedykowane do dbania o zęby, w postaci popularnych psich smakołyków, to zwykle, niestety, chwyt marketingowy. Oczywiście ich faktura wykazuje nieco większą ścieralność od zwykłych chrupek, czy kawałeczka suszonego mięsa, jednak z dietetycznego punktu widzenia, ich skład pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Płyny i pianki.

Na rynku jest sporo preparatów w formie płynu lub pianki, które podaje się bezpośrednio do psiej paszczy. Ich działanie jest różne i przed ich użyciem warto sprawdzić, czy nie służą wyłącznie maskowaniu przykrego zapachu z psiego pyska. Niektóre z nich mają w składzie substancje wykazujące działanie antybakteryjne i te możecie oczywiście rozważyć, jednak najlepiej będzie nie tylko podać preparat do psiego pyszczka, ale również przetrzeć zęby gazikiem, który jest nim nasączony.

Mycie zębów.

Ani gryzaki, ani płyny, ani dedykowane smakołyki, nie zastąpią uczciwego wyszorowania psich zębów. I oczywiście tutaj dokładne mycie każdego zęba szczoteczką będzie najlepsze, bo pozwoli dotrzeć do zakamarków i przestrzeni międzyzębowych. Jednak od kiedy mam w domu Amirę – pudla w rozmiarze 3 kg żywej wagi – wiem, że istnieją psie pyszczki, w których nawet najmniejsze szczoteczki się nie mieszczą :). Wtedy na ratunek przychodzą materiałowe, ścierające nakładki na palec, lub zwykłe gaziki, potraktowane odpowiednim preparatem do higieny psiego pyska. Regularne przecieranie trzonowców od zewnątrz, będzie dużo lepszym rozwiązaniem, niż zostawienie paszczy zupełnie bez nadzoru.

Czym myć?

Oczywiście, że nie zwykłą pastą. Po pierwsze nasze pasty bardzo się pienią, po drugie mają zwykle bardzo intensywny, ostry, mentolowy smak, po trzecie nie należy ich połykać, a psy nie potrafią pluć.
Na rynku są, rzecz jasna, dostępne psie pasty do zębów i można po nie sięgnąć. Podobnie jak w przypadku pianek i płynów, niektóre z nich będą pełniły funkcję maskowania zapachu i częściowo zwiększą ścieralność przy myciu, w trakcie gdy inne będą działały antybakteryjnie. Jednak pastę, która doskonale zetrze płytkę nazębną, można zrobić samemu :). Przepisy na jej stworzenie są dwa:
• dwie łyżeczki oleju kokosowego, łyżeczka glinki bentonitowej, łyżeczka sody – proporcje są umowne, oleju dodajemy do osiągnięcia pożądanej konsystencji
• 8 gramów kaolinu + 12 kropli soku z cytryny + 10 kropel oleju roślinnego – i znów, proporcje są umowne, płynne składniki służą uzyskaniu właściwej konsystencji.

Jak nauczyć mycia zębów?

Powoli i stopniowo, jak zwykle :D. Jeśli psiak nie zna szczoteczki, nie rozumie procesu mycia zębów, może się tego zwyczajnie bać i buntować się ze wszystkich sił. Ja zdecydowanie polecam kooperacyjny trening medyczny, ale oczywiście można to zrobić po prostu w formie stopniowego uczenia, że szczoteczka to nic strasznego. Zacząć możecie od podawania psu czegoś pysznego na szczoteczce, co nie jest pastą, ale trzeba to zlizać (żeby nie zachęcić do gryzienia). Później odwrażliwić na ruch szczoteczką w jamie ustnej. Osobnym etapem jest nauczenie psa pokazywania zębów – nagradzamy za każdy etap, od dotykania fafli, przez unoszenie ich, po dotykanie dziąseł i zębów palcem a później szczoteczką. Docelowo łączymy obydwa treningi, już z pastą na szczoteczce :).