Temat nośny i bardzo modny ostatnimi czasy. Szczególnie w placówkach edukacyjnych dla młodszych dzieci – przedszkola i żłobki wprost prześcigają się w pomysłach na wykorzystanie zajęć z psami.

Dla mnie z kolei, jako psycholożki, kynoedukatorki i instruktorki szkolenia psów, jest to temat dość osobisty 😉 I dlatego trochę o tym dzisiaj do Was popiszę!

Dogoterapia

Zacznijmy od początku, czyli od zdefiniowania czym dogoterapia jest z punktu widzenia technicznego i semantycznego.
To metoda motywacyjna, wspierająca inne metody rehabilitacji i leczenia chorób czy zaburzeń. Lista wskazań do dogoterapii jest dość długa i obejmuje takie jednostki chorobowe jak: porażenie mózgowe, stany po uszkodzeniach nerwów, depresję, ale również zaburzenia neurorozwojowe takie jak ADHD, czy autyzm.

Z dogoterapii z powodzeniem korzystają nie tylko dzieci, ale również dorośli – w tym osoby starsze. Chociaż to właśnie z maluchami głównie kojarzymy tę formę wspomagania.

No właśnie, wspomagania! Tak jak wspominałam na początku, dogoterapia to metoda motywacyjna – nie jest więc terapią czy rehabilitacją samą w sobie! Obecność psa ma tylko wspierać pacjenta w uczestniczeniu w zajęciach.
Metodologicznie, opieramy się na odkryciu, że kontakt ze zwierzęciem m.in. obniża napięcie mięśniowe, redukuje stres i lęk, wpływa na chęć kontaktu społecznego. Dogoterapia jest skuteczna, jednak wcale nie dlatego, że psy mają jakieś lecznicze właściwości 😉

Nieporozumienia

No i właśnie! Dochodzimy tu do momentu, w którym warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dogoterapia nie jest!

Przede wszystkim nie jest metodą leczenia! To znaczy, że nie możemy zastąpić nią innych metod stosowanych przy powrocie do zdrowia. To również znaczy, że pies nie jest ani lekiem, ani terapeutą – pełni on funkcję asystenta osoby, prowadzącej terapię, a jego „skuteczność” w dużej mierze zależna jest od tego, jaką wartość przypisujemy jego obecności.
To znaczy, że osoba, która nie lubi, albo boi się psów wcale nie poczuje się lepiej, tylko dlatego, że podczas zajęć, w sali obecny jest pies 😉

Po drugie, dogoterapia to nie jest macanie pieska 😉 Obecność psa powinna być umotywowana konkretnym celem terapeutycznym. Innymi słowy, na dogoterapię powinno kierować się konkretne osoby, z konkretnych wskazań. Organizowanie spotkania z „psem terapeutycznym” (swoją drogą to wyjątkowo nietrafiona nazwa!), dla grupy przedszkolaków w ramach urozmaicenia zajęć jest więc pomyłką – w najlepszym przypadku możemy próbować nazwać takie spotkanie „kynoedukacją” bądź „edukacją z psem”. W najgorszym – zwykłym cyrkiem.

 

I jeśli już przy cyrku jesteśmy! Obecność psa powinna być umotywowana celem terapeutycznym, ale pies nie powinien pełnić roli rekwizytu czy obiektu w pracy z pacjentem. To znaczy, że podczas zajęć konieczne jest branie pod uwagę również jego dobrostanu! Moralnie i etycznie wątpliwymi są więc metody, w których psa wykorzystuje się w roli poduszki sensorycznej (przytulanie, obejmowanie, czy o zgrozo pokładanie się na nim pacjenta), biurka (układanie na leżącym psie przedmiotów) czy manekina (ustawianie uczestników w kolejce, żeby kilka czy kilkanaście osób mogło po kolei pogłaskać psa, pobawić się z nim, czy poprowadzić na smyczy).

Psy wykorzystywane w dogoterapii bywają uczone przyzwalania na kontakt z pacjentami. Pamiętajmy jednak, że to, że pies leży nieruchomo po usłyszeniu komendy „leżeć-zostań!” niewiele ma wspólnego z jego zgodą na podejmowane aktywności.
Zresztą z tą zgodą i chęcią to ogólnie musimy uważać 😉 szerzej pisałam o tym tutaj:
https://www.passionblog.com.pl/pies-nie-sluzy-do-glaskania/
Ale generalnie warto pamiętać o tym, że wiele psiaków nie bardzo potrafi odmawiać, szczególnie jeśli przewodnik konsekwentnie przekonywał je, że nie powinny tego robić (nawet jeśli metodami pozytywnymi!). Inne czworonogi z kolei radzą sobie ze stresem przez strategię flirtu – a on również niewiele ma wspólnego z chęcią kontaktu z inną osobą.

 

Podstawy metodologiczne, ale… ze strony psa!

Wyżej wspominałam już dlaczego zaczęliśmy korzystać ze wsparcia psa w terapii. Mamy badania, że obecność psa poprawia dobrostan człowieka, może też stanowić czynnik motywujący do poprawy swojego zdrowia i funkcjonowania.
Ale co z psem?
No cóż, przykra prawda jest taka, że psy z takich zajęć nie czerpią zbyt wiele 😉 Te wszystkie pozytywne efekty, które obserwujemy u ludzi, bynajmniej nie mają przełożenia na nasze czworonogi! Ich stres wcale więc nie opada, system odpornościowy nie wzmacnia się i generalnie obecność obcych ludzi w pomieszczeniu średnio motywuje je do powrotu do zdrowia. W zasadzie, uczestnictwo w takich zajęciach, to w gruncie rzeczy po prostu praca i to niezbyt lekka!

 

Czy dogoterapia jest zła?

Czyli co? Mamy w ogóle nie korzystać z tej formy wspierania terapii, zapytacie?
Oczywiście, że nie! Dogoterapię można robić w etyczny sposób, ale konieczne jest pamiętanie o zachowaniu dobrostanu psa.
Obrazek puszystych piesków i chorych dzieci może w nas budzić rozrzewnienie czy wzruszenie, ale tak naprawdę, pod spodem jest ciężka praca psa i przewodnika! Warto o niej pamiętać i ją szanować! Unikajmy zatem trywializowania jej i sprawdzania do takich stwierdzeń jak: „psi-terapeuci mają super, mogą się wygłaskać do woli!” lub „tu chodzi o chore dzieci, a pies gdyby chciał, to by sobie poszedł!”.

 

Standardy pracy

Skoro już się rzekło, że dogoterapia może być prowadzona dobrze, to na co powinniśmy zwrócić uwagę?
• Do zajęć kwalifikuje psycholog i/lub psychiatra. Bezsensownym wysiłkiem dla psa jest asystowanie przy zajęciach tylko dlatego, że ktoś chciałby sobie pogłaskać pieska. Jeśli już angażujemy czworonoga w ciężką pracę, miejmy ku temu istotny powód!
Warto jednak pamiętać, że pies nie zna znaczenia swojej pracy i bynajmniej nie ma poczucia misji, czy świadomości wagi swojego zadania.
• Zajęcia powinny być prowadzone indywidualnie (ewentualnie w naprawdę małych grupach – do trzech osób). Pozwoli to na ograniczenie ilości bodźców docierających do psa, ale również ułatwi złapanie indywidualnego kontaktu z każdym uczestnikiem. Pozwoli też na rzeczywiste dostosowanie metod i tempa do potrzeb pacjentów. W rezultacie będzie stanowić o jakości i skuteczności zajęć.
• Pies musi mieć możliwość odpoczynku. To oznacza, że nie powinien pracować więcej niż dwie-trzy godziny w tygodniu. Między zajęciami powinien mieć możliwość swobodnego realizowania swoich potrzeb, oraz ograniczoną do minimum ilość sytuacji trudnych (więc albo jeździmy na zajęcia, albo wybieramy się na np. zawody, czy wystawy 😉 ).
• Przestrzeń powinna być dostosowana do potrzeb psiaka. Warto więc zadbać by pies miał możliwość np. wyjścia z pomieszczenia kiedy poczuje się zmęczony czy przytłoczony. W wersji idealnej mamy zespół dwóch osób – terapeuty zajęciowego, który zajmuje się uczestnikami, oraz przewodnika psa. Dzięki temu zawsze można wyprowadzić czworonoga, jeśli tego potrzebuje.
Jeśli nie mamy możliwości skorzystania z wersji idealnej, warto zadbać chociaż o rozstawienie klatki na uboczu sali, gdzie psiak będzie mógł się schować (oczywiście uprzednio przeprowadzamy trening kennelowy!).
• Zarówno psa, jak i uczestników trzeba przygotować.
Przygotowanie psa obejmuje socjalizację z habituacją, stopniowe przyzwyczajenie do pracy w warunkach dużego bodźcowania i na zamkniętej przestrzeni, czy desensytyzację na nagłe dźwięki czy ruch w otoczeniu.
Przygotowanie uczestników, to po prostu wprowadzenie, wytłumaczenie i egzekwowanie zasad. Warto podkreślić by m.in. psa nie wołać, nie cmokać, nie dotykać bez pozwolenia.
• Oprócz celu terapeutycznego, naszą odpowiedzialnością jest również to jakie postawy kształtujemy (czy to prowadząc zajęcia, czy przyprowadzając na nie nasze dzieci, czy organizując je w placówce w której pracujemy).
Dogoterapia to nie cyrk, a jej celem nie jest proste „sprawianie radości”. Pies nie jest atrakcją ani przedmiotem, a jego dobrostan i podmiotowość powinna być nie tylko podkreślana słowami, ale przede wszystkim – postawą wszystkich osób zaangażowanych w organizację takich zajęć.
Konieczne jest więc zapoznanie się z komunikacją psów oraz responsywne i aktywne reagowanie na ich potrzeby i komunikaty.

 

Terapia z psem.

To naprawdę ciekawy temat! Warto się w niego zagłębić, jednak nie tylko wtedy, kiedy chcemy zostać dogoterapeutami. Dbanie o etykę i standardy w pracy z psami, oraz osobami zmagającymi się z chorobami czy zaburzeniami, to nie tylko odpowiedzialność dogoterapeutów – to od psychologów, psychiatrów, pedagogów, opiekunów i rodziców w dużej mierze zależy, jaką przyszłość zgotujemy naszym psom i dzieciom!