Znowu nie je. Marudzi przy misce. Albo zawsze jadł chętnie i nagle jakiś markotny. To już 4 karma, 8 puszka, kolejne super smakołyki, a on nic, jak nie jadł tak nie je. Czyli jak nietrudno się domyślić, dzisiaj będzie o psich niejadkach, albo po prostu o powodach psiego marudzenia przy misce. A przyczyn niechęci do jedzenia, jest wcale niemało. 

Stan zdrowia

To zdecydowanie pierwsza rzecz, jaka przychodzi na myśl przewodnikom, których pies je niechętnie. I jasne, jeśli Twój pies odmawia jedzenia z dnia na dzień, w dodatku jest “jakiś dziwny”, osowiały, markotny, albo wręcz przeciwnie, bardzo pobudzony, to powinieneś/powinnaś wybrać się z nim pilnie do weterynarza. Sytuacja staje się zupełnie jasna, jeśli poza nagłą utratą apetytu psiak wymiotuje, lub dostaje biegunki, ale nie zawsze problem zdrowotny, wywołujący brak apetytu, to problem spowodowany problemami z trawieniem.
Nietolerancja konkretnego składnika w diecie, lub alergia pokarmowa, mogą u niektórych psów powodować obniżenie apetytu. Bo jeśli każdorazowo, krótko po spożyciu posiłku psiaka boli brzuch i czuje się źle, to po jakimś czasie może połączyć ten ból z jedzeniem i faktycznie jeść niechętnie.
No i dodatkowo, bardzo ważny wątek, bardzo często przegapiany w diagnostyce psów, które odmawiają jedzenia, lub jedzą bardzo niechętnie – poziomy witamin B9 i B12. Te dwie witaminy odpowiadają m. in. za kondycję układu pokarmowego i jakość trawienia u psa, a ich obniżone poziomy mogą mieć bezpośredni związek z brakiem apetytu.

Psia maruda – czyli kiedy przewodnik rozpieści psa.

No i ta przyczyna braku apetytu króluje u psiaków, które przez długi czas wybrzydzają przy misce. I bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę zastawioną na nas przez takiego marudzącego psiaka :). Powtarzający się rytm wygląda mniej więcej tak:
Pies marudzi przy misce – przewodnik zmienia karmę – pies przez jakiś czas je chętnie.
Przy czym każdy następny cykl tego rytmu jest krótszy. I finalnie mamy przetestowanych 10 rodzajów karm, jesteśmy święcie przekonani, że pies nie lubi żadnej z nich. A czasami to prowadzi do dzielenia się z psiakiem resztkami ze stołu, podlewania karmy rosołem, gotowania psu… itd. itp. A po kilku miesiącach pies który “nie chce jeść” jest toczącą się parówką na 4 łapkach, bo dieta na której się znalazł, jest zupełnie niedostosowana do jego potrzeb i gatunku. Tak, to przykład troszkę ekstremalny, jednocześnie wcale nierzadko się zdarza. Jeśli Twój pies je mało chętnie, to zastanów się nad tym, czy przypadkiem nie ulegasz jego kaprysom i nie wpadłeś w pułapkę, którą psiak na Ciebie zastawił, używając “broni atomowej” w postaci przenajsłodszych i okropecznie głodnych oczu. Ale jeśli pies marudzi, mimo, że wszystko do tej pory robiłeś właściwie i jednocześnie wszelkie inne powody niejedzenia u Was nie występują, to faktycznie warto przemyśleć jaka karma trafia do miski Twojego czworonoga i czy jest dla niego odpowiednia. Pomóc może tekst: https://www.passionblog.com.pl/co-powinien-jesc-pies/

Stały dostęp do jedzenia.

Pies to nie krowa na pastwisku 😀 Pies jest drapieżnikiem. W naturze zje jak upoluje i naprawdę nikła będzie szansa na to, że jelonek przyjdzie i sam się przed nim położy, prosząc o bycie skonsumowanym. Wiem, wiem, jeśli masz yorka, to ten przykład jest nieco ekstremalny, ale przypominam, że te niepozorne bestie polowały na szczury i charakter teriera jest w nich baaaardzo żywy. Do czego zmierzam? A no do tego, że psy nie tylko nie potrzebują, ale nie powinny mieć stałego dostępu do miski z jedzeniem, żeby móc sobie z niej podjadać. Po pierwsze, żołądek drapieżnika najlepiej funkcjonuje, kiedy jest w znacznym stopniu wypełniony pokarmem właściwym dla gatunku. Po drugie, kiedy nie trzeba na jedzenie polować, to samo jedzenie może się stać mało przyjemne. Po trzecie, jeśli pies ma stały dostęp do jedzenia, to przewodnikowi bardzo trudno jest zweryfikować ile psiak faktycznie zjada w ciągu doby. Po czwarte w końcu, takie karmienie psa, to robienie sobie pod górkę w treningu z psem, bo zupełnie nie może być mowy o motywacji pokarmowej, kiedy to jedzenie zawsze jest dostępne. 

Mózg się popsuł – czyli kiedy pies myśli… czymś innym 😉

To się mega często zdarza. Kiedy Twój psiak nagle przestaje jeść, nawet tak całkowicie do zera, wzrok ma jakiś nieobecny, a na spacerach niucha jak nienormalny, to niezawodny znak, że właśnie masz dojrzewającego potwora w domu, którego centrum zarządzania przeniosło się z mózgu nieco bliżej tylnych łap. Najczęściej ten problem występuje w widełkach między 7 miesiącem a 1,5 roku i jest tym bardziej widoczny im więcej cieczek w okolicy, a jego skala tym większa im bardziej testosteronowego masz psa. Co więcej, wcale nie jest powiedziane, że wraz z okresem dojrzewania ten problem ustąpi. Znam samce, które na tyle mocno nakręcały się w okresie cieczkowym, że mając 6-7 lat, nadal odmawiały jedzenia, kiedy ta jedna jedyna, miłość życia z piętra niżej, miała cieczkę. No i niestety, na naturę nie ma mocnych. To trzeba po prostu przeżyć i zaakceptować, że psiak może nie jeść, albo prawie nie jeść przez ten czas, racząc się ⅓ dziennej porcji, w dodatku co 3 dzień, przez 2 tygodnie.
Suki mające “te dni” też mają prawo reagować obniżeniem apetytu, ale tutaj trzeba być wyjątkowo uważnym i czujnym, zwłaszcza, jeśli po raz pierwszy ma się sunie, która dopiero zaczyna cieczkować. Bo brak apetytu, przy jednoczesnym wycieku z pochwy, może świadczyć o cieczce, ale może być również objawem rozwijającego się stanu zapalnego i ropomacicza. Zatem jeśli nie jesteśmy pewni, czy dziewczyna nam dorasta, czy dzieje się coś niepokojącego, wizyta u weterynarza będzie najmądrzejszym i najbezpieczniejszym wyborem. 

Silny strach, silny lęk

Nie sposób tutaj nie wspomnieć o emocji i uczuciu, które mogą przytłoczyć do tego stopnia, że nawet realizacja najbardziej podstawowych potrzeb staje się rzeczą niemożliwą. Mówimy tutaj o paraliżującym strachu, który przejmuje kontrolę nad psem, lub o bardzo silnym lęku, który może być jego następstwem. Przykładowo, jeśli Twój pies bardzo źle reaguje na fajerwerki, to w okresie około sylwestrowym może odmawiać jedzenia nawet przez kilka pierwszych dni nowego roku. Jeśli adoptowałeś psiaka “po przejściach”, który jest psiakiem lękowym, to zanim poczuje się on bezpiecznie w nowym domu, również może jeść niechętnie, lub dopiero wtedy, kiedy wszyscy domownicy zasną. To też często problem, który się nakręca, bo tak jak u nas, tak u psów, silny stres wpływa na jakość trawienia, zatem pies bardzo lękowy, to często pies fizycznie zdrowy, który jednak odczuwa nieprzyjemności po spożyciu posiłku, co znów może prowadzić do obniżenia apetytu. 

Metody na niejadków…


Jeśli po przeczytaniu tego tekstu dochodzisz do wniosku, że Twój pies jest absolutnie zdrowy, czuje się świetnie i raczej nie jest tym typem, który zgubił mózg, to znaczy, że możesz sobie i swojemu psu faktycznie pomóc :). Przede wszystkim powinieneś wrócić do karmienia psa w sposób dla niego naturalny.

  • 1-4 posiłków dziennie (zależnie od wieku i gabarytu psa).
  • jedna proponowana karma, bez dosmaczania, bez mieszania z ludzkim jedzeniem, bez smakołyków
  • brak stałego dostępu do jedzenia – miska wydawana na 10 minut, po upływie tego czasu zabierana i kładziona ponownie w porze kolejnego posiłku (uwaga! bez dosypywania kolejnej porcji)

Dodatkowo, jeśli Twój psiak mimo to nie do końca jest przekonany do jedzenia swojej karmy z miski, możesz mu zaproponować ciekawszą formę wydawania posiłku. Możecie wypróbować matę węchową, lub lick matę w przypadku karm mokrych. Możesz też chować posiłek w kilku miejscach w mieszkaniu, lub pobawić się z psem w gonienie za jedzeniem trzymanym w dłoni. Albo… Spalić miskę :). Więcej na temat tej metody możesz przeczytać tutaj: https://www.passionblog.com.pl/spal-miske/

Chcesz zacząć szkolenie

Opowiedz nam o sobie i swoim psie. Skontaktuj się z nami:

ZADZWOŃ
NAPISZ
ZADZWOŃ