Jeżeli czytaliście pierwszą część na temat posiadania więcej niż jednego psa, wiecie że było to pisane pół żartem pół serio (Ci którzy nie czytali powinni to nadrobić 😛 http://www.passionblog.com.pl/pies-a-moze-dwa-czesc-1/) Druga część natomiast będzie już bardziej serio 😉

Z życia wzięte.

Powiem Wam szczerze, jak to wygląda u mnie. Życie z więcej niż jednym psem nie jest łatwe. Uwierz mi, że psy same sobą się nie zajmą. Jasne, że na początku będzie szał i chęć zabawy, ale z czasem zacznie ona opadać. Psy się sobą znudzą i będą od Ciebie jako przewodnika oczekiwać zaangażowania. Pamiętaj, też o tym, że nie koniecznie Twój pies będzie szczęśliwy jak pojawi się kolejny czworonożny członek rodziny. U mnie pierwszy był Ciro, który ma dużą potrzebę kontaktu z innymi psami i też je uwielbia. No więc wydawało mi się, że jak będzie mieć na stałe obok siebie drugiego psa będzie najszczęśliwszy na świecie. Tak było przez kilka godzin. Pierwsze kilka godzin to był szła ciał, zabawa na całego, ale kiedy wieczorem Ciro zrozumiał, że Lucky zostaje, już mu tak wesoło nie było. Wracając do domu ponad 600km Ciro siedział wmontowany w drzwi a Lucky leżała rozwalona na tylnej kanapie. Ciro zachowywał się jakby Lucky parzyła. Przez dobry tydzień miał prawie depresję. Nie chciał jeść, nie chciał chodzić na spacery, nie chciał się bawić. Kiedy Lucky do niego podchodziła ten czym prędzej spieprzał do swojego kennela. Przyznam Wam szczerze, że miałam wtedy chwile ogromnych wątpliwości, na szczęście po tygodniu foch u Ciro zniknął. 

A co jeśli się nie dogadają?

No właśnie. Decydując się na kolejnego psa musisz wziąć pod uwagę, że nie koniecznie ich relacja będzie cukierkowa. Nawet jeżeli nowy psiak będzie szczenięciem, to z czasem to szczenię urośnie i  może dochodzić do konfliktów. Mając więcej niż dwa psy, może się okazać, że dwa dogadają się aż za bardzo i sama coś o tym wiem. Asty mam trzy. Dwie bardzo temperamentne suki i Cirka – Paputka. Niestety kiedy zaczynają bawić się w trójkę, Ciro staje się obiektem do męczenia. Dziewczyny naparzają w niego z każdej strony, dyktując mu warunki a on jedyne co potrafi to uciec do mnie i się schować. Na szczęście mam psiaki między, którymi nie dochodzi do konfliktów i mogą bez problemu przeciągać się jedną zabawką, niemniej jednak w zabawie jeden pies nie może być obiektem do upolowania, bo każdy musi czuć się komfortowo i to ja jestem od tego żeby ten komfort mu zapewnić.

Pies i suka idealne rozwiązanie.

Jasne mówi się, że lepiej w domu mieć parkę. Bo samiec z samcem może się nie dogadać a suka z suką. Prawda jest taka, że jak psy nie będą mogły ze sobą żyć, to płeć nie będzie mieć znaczenia. Do tego mając w domu parkę, gdzie suka nie jest wykastrowana, przez około miesiąc musisz liczyć się z tym, że psy będzie trzeba od siebie izolować i każdy spacer będzie musiał odbywać się osobno. A co za tym idzie musisz mieć dwa razy tyle czasu, bo każdy psiak spacer codziennie mieć musi i to nawet nie jeden. Nie wspomnę już o ariach operowych samca 😉 w trakcie cieczki pies jest w stanie wydobywać z siebie dźwięki, o których nawet nie masz pojęcia co więcej znam przypadki gdzie pies był w stanie „miałczeć” cały dzień a również i noc.

Spacerowa rzeczywistość. 

 No właśnie spacer. Jak muszę iść z psami na smyczy idę max z dwoma. Bo pies to pies i zawsze musze wziąć pod uwagę, że akurat może coś mu strzelić do głowy. Ich łączna waga to około 70kg. Ja sama ważę mniej. I nie ma co się oszukiwać nie jestem w stanie ich utrzymać. 99% moich spacerów to wrzucenie psów do auta i wypad na pobliskie łąki. Tam moje psy spokojnie biegają sobie bez smyczy, eksplorują teren, zrobimy sobie jakiś pulling czy popływają w jeziorku, albo wybierzemy się na rower. Przestrzeń jest na tyle duża, że widzę, czy ktoś nie pojawia się na horyzoncie. Mam kilka takich miejsc w okolicy, mega spokojnych gdzie spotkanie ludzie graniczy z cudem. Jak widzę, że ktoś idzie zawsze wybiorę inną drogę, przejdę przez łąkę tak, żeby ten ktoś, ja i moje psy miały poczucie komfortu. Co najważniejsze, moje psy są odwoływalne.  Kiedy pojawi się sarenka inny pies lub jakiś bodziec jestem w stanie nad nimi zapanować. Zawsze, ale to zawsze robię wszystko żeby zapobiec trudnej sytuacji bo wiem, że zostanę z nią sama. 

Na urlop hej!

Wakacje o których wspominałam… to nie jest tak, że z psem nie da się podróżować. Sama co chwilę, gdzieś jeżdżę, niemniej nie jest to proste. Już sama ilość bagaży jest zatrważająca. Karma, miski, kennele, legowiska, smycze, szelki, suple … bagaże moich psów zajmują więcej miejsca niż moje. Teraz gdzie to spakować? Psy jadą w bagażniku więc reszta ląduje na tylne siedzenie i do bagażnika na dach a i tak bywa bardzo ciasno. Nie zapomnę też, kiedy będąc w Rumunii okazało się, że hotel, który zarezerwowali nam organizatorzy zawodów nie przyjmuje psów. Ja swoich psów w samochodzie na noc nie zostawię, wiec nieźle musieliśmy się nakombinować, żeby znaleźć miejsce, które nas przenocuje. Znalazł się hostel po drugiej stronie miasta. Wiadomo, że będąc na wyjeździe też chcesz coś zjeść, na szczęście jest już bardzo dużo psiolubnych miejsc, ale są też takie gdzie usłyszycie, że trzech dużych psów klienci będą się bać.

Czas, czas i jeszcze raz czas.

Trzy psy to też trzy razy tyle czasu. To jakie miałam kiedyś ambicje szybko zweryfikowało życie. Jeżeli z jednym psem szłam na trening, po powrocie do domu reszta czeka na spacer, a tu przecież jeszcze cała masa innych obowiązków, nie wspominając o tym, że każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje usiąść na tyłku i odpocząć. Tak więc chcąc nie chcąc albo część planów i ambicji trzeba schować do kieszeni,  albo nagle Twoje życie krąży wyłącznie wokół psów. Da się złapać balans, bo sama staram się go utrzymać, niemniej kiedy do wyboru mam trening własny lub z psem, a czas pozwala mi wyłącznie na jedno, to trening z psem staje się priorytetem.

Skarbonka bez dna.

Myślę, że to naprawdę ważny temat, którego nie można pominąć. Koszty. Jeżeli kogoś nie stać na utrzymanie jednego psa, to z dwoma nie będzie łatwiej. I tu nie mówię tylko o karmie czy podstawowych szczepieniach, bo gdzie cała reszta. Prawdopodobieństwo, że coś się wydarzy rośnie wraz z ilością posiadanych psów. U nas co chwile, któryś ląduje u weta. A bo to sraczka, a bo rozwalona łapa. W stały miesięczny budżet wpisane są wydatki na psy i to wydatki nie małe. Do tego dochodzą gryzaki, suplementy, zabawki i cała masa innych rzeczy. Miesiąc w miesiąc robi się spory rachunek. 

Kiedy pies kocha za bardzo. 

Na sam koniec temat trudny, ale wcale nie rzadki. Mało kto z nas mając kilka psów dba o to żeby psy był w stanie żyć bez siebie. Spacery razem, spanie na kanapie razem, wypady razem, wszystko razem. Z czasem psy zaczynają się od siebie uzależniać i nagle kiedy jeden ma iść w prawo ten idący w lewo dostaje ataku paniki. Piszczy, szczeka, wyrywa się. I to nie są historie wyssane z palca. Znam całą masę przypadków gdzie jeden pies nie mógł żyć bez drugiego. Porozmawiajcie ze swoimi znajomymi, którzy mają psy. Zapytajcie kiedy jeden odszedł co działo się z drugim. Bardzo często usłyszycie, że zaraz pojawił się kolejny pies bo ten, który został totalnie się załamał.  Praca z psami zbyt do siebie przywiązanymi to często droga przez mękę. Serce pęka kiedy widzimy jak jeden pies cierpi, kiedy drugi wychodzi na spacer. Widzimy te panikę, smutek, zdezorientowanie totalną nieumiejętność poradzenia sobie z sytuacją, ale pracować nad problemem trzeba choć łzy się cisną do oczu.

Tak na koniec kochani, już sam fakt posiadania psa należy naprawdę dobrze przemyśleć. Pamiętajcie też, że każdy pies jest inny i może się okazać, że ten drugi będzie niesamowitym wyzwaniem i będzie trzeba poświęcić mu masę czasu, ale jeszcze jest przecież ten pierwszy pies, o nim też należy pamiętać.