Kolczatka, jak wiele innych narzędzi, w tym także zwykła obroża i smycz, jest narzędziem treningowym. Złe opinie o niej, wzięły się przede wszystkim z jej złego stosowania. Na pewno każdy z Was kojarzy krążące po internecie zdjęcie psa z szyją dziurawą od kolczatki. Wiele osób, widząc to, wyrobiło sobie zdanie, że kolczatka jest zła, ale czy tak jest faktycznie?

Jak dobrać kolczatkę?

Zacznijmy od tego, jak kolczatka powinna być prawidłowo dobrana i założona. 

Najpopularniejsze na rynku są kolczatki półzaciskowe, które właściciele wkładają psu przez głowę. Kolczatka wtedy wisi na szyi psa prawie jak zwykła obroża. Dobra kolczatka powinna być założona ciasno, trzymając się zaraz za uszami psa. W związku z tym odpadają wszelkie półzaciski, które wkładamy przez głowę, a potrzebna nam jest kolczatka na klamrę. Tak dobrana kolczatka przylega ciasno do szyi psa, nie zsuwa się w dół oraz daje możliwość szybkiej i jasnej korekty psa.

Kolczatki mają różnej wielkości ogniwa, o różnej średnicy drutu. Zazwyczaj są to średnice 2.25 mm używane dla małych psów, 3.2 mm dla średnich i dużych oraz 4 mm przeznaczone dla ciężkich i olbrzymich ras. Należy pamiętać, aby dobrać odpowiednią kolczatkę, żeby nie była dla psa za ciężka i aby kolce nie były za długie. Gdy już ją kupimy, dopasowujemy ją do psa poprzez wyjęcie lub dodanie odpowiedniej ilości ogniw. 

Jak jej używać?

Przede wszystkim, gdy używamy kolczatki, nie powinniśmy jej używać jako jedynej “obroży”, a razem z drugą, zwykłą, materiałową obrożą. ABSOLUTNIE NIE UŻYWAMY KOLCZATKI ZE SMYCZĄ TYPU FLEXI!

Jak to wygląda w praktyce?

Zakładamy zwykłą obrożę oraz kolczatkę (jak zostało wspomniane wyżej, zakładamy ją wysoko, zaraz za uszami psa). Bierzemy smycz przepinaną (z karabińczykami na obu końcach) i jeden karabinek przypinamy do obroży, a drugi do kolczatki. Psa prowadzimy na zwykłej obroży, a kolczatką tylko korygujemy 😉

Najważniejsza rzecz, o której musimy pamiętać, to zatarcie korekty. To znaczy, że gdy już nasz pies coś zrobi źle i musimy go skorygować, to zaraz jak tylko odpuści (np. zrezygnuje ze szczekania na psa) musi dostać nagrodę. Jeśli o tym zapomnimy, pies będzie tylko kojarzyć, że widok psa oznacza coś złego (w tym przypadku ukłucie kolczatką), a problem w przyszłości może powrócić ze zdwojoną siłą. My chcemy, żeby kojarzył to dobrze, a problem chcemy rozwiązać – czyli pies odpuści, jest nagroda 🙂

Jakie są jej plusy?

Kolczatka, dobrze stosowana, jest dużo jaśniejsza dla psa niż obroża. Przykładowo: nasz pies ciągnie i szczeka w kierunku drugiego psa. Na obroży musimy się z nim szarpać, aż przestanie. A na kolczatce? Z reguły dajemy psu jeden, dwa krótkie impulsy i już jest dużo lepiej 😉 Kolczatkę można bardzo fajnie wykorzystać do nauki ładnego chodzenia na smyczy, do nauki mijania psów spokojnie czy w przypadku psa, który wyrywa nam w stronę każdego napotkanego człowieka.

Minusy kolczatki.

Najczęściej właściciele psów myślą, że kolczatka będzie lekiem na całe zło. Założą i problem zniknie. Niestety, to narzędzie treningowe i trzeba z psem dalej pracować, a nie czarodziejska różdżka. 😉 Jeśli założymy psu tylko kolczatkę, na której może cały czas ciągnąć, to szybko przyzwyczai się do bólu i będzie go ignorować. Dla niektórych psów znowu impuls wysyłany za pomocą kolczatki może być stymulujący. Dodatkowo, jeśli będziemy kolczatki używać u psów lękliwych, może ona ten problem pogorszyć. Pies się boi, zaczyna wyrywać, a my za karę zadajemy mu ból, przez co psiak tylko bardziej będzie się bać. 

Niektórzy może powiedzą, że stosowanie kolczatki to szybsza droga do nauki, pójście na skróty itp. Jednak kto nie chce być cały czas nagradzany. Fajnie jest dostawać ciągle nagrody, żadnych kar, prawda? 😀 Praca metodami awersyjnymi jest o wiele trudniejsza. Wspomniane wyżej zatarcie korekty jest ekstremalnie ważne, aby nie dopuścić do większych problemów.

Jeśli będziemy kolczatki używać w zły sposób, to możemy tylko pogłębić problem, nad którym staramy się pracować. Dlatego wszelkie narzędzia awersyjne powinniśmy stosować, gdy inne metody zawiodą i najlepiej robić to pod okiem szkoleniowca 😉