Kasia – pojawienie się w moim życiu psiaków, totalnie wywaliło je do góry nogami. Jeszcze kilka lat temu, moją codziennością był biznes look, a dzisiaj są to wygodne dresy 😉 Nim pojawił się Ciro, czyli mój pierwszy psiak przez kilka lat przygotowywałam kampanie dla największych firm w Polsce oraz pracowałam dla największych tytułów prasowych m.in. Dziennika Gazety Prawnej czy Dziennika Zachodniego, z wykształcenia, w końcu jestem pr’owcem oraz dziennikarzem. Ale, ale przede wszystkim od kilku lat jestem szczęśliwą posiadaczka całej gromadki amstaffów, która z roku na rok się powiększa. Cała przygoda zaczęła się od wspomnianego Ciro. Największego ciałem i sercem z całej ekipy. Ciro jak się okazało, był też najbardziej wymagającym psiakiem. Totalnie pozbawionym motywacji do pracy, humorzastym, obrażalskim, nieradzący sobie ze stresem i emocjami a do tego bardzo delikatnym psychicznie i fizycznie. Zresztą nie bez powodu jego drugie imię to paputek ;). Następnie zawitała do mnie Lucky, bardzo stabilna i twarda psychicznie suka. Jestem absolutnie pewna, że w wypadku apokalipsy na Świecie zostanie Lucky i karaluch 😉 I tak po pewnym czasie pojawiła się Frelka. Frelka psychiczna kopia Lukcy, zresztą też jej córka. Zdecydowanie mój najbardziej zmotywowany i silny psychicznie psiak. Z Frelką mogę robić absolutnie wszystko, nie ma rzeczy, sytuacji, która ją pokona. Z czasem swoją pasję połączyłam z pracą zawodową i rzuciłam korporacje. Od kilku lat zajmuję się szkoleniem psów oraz ich przewodników 😉 Każdego dnia poznaje nowe psie historie, nowe problemy i sposoby na ich rozwiązanie. Pracowałam z szczeniakami, które trzeba była nauczyć dobrych manier, ale też z psami agresywnymi, reaktywnymi. W pracy zawsze stawiam na motywację oraz jasną komunikację miedzy psem a przewodnikiem. Dzięki temu udało mi się pomóc nawet najtrudniejszym przypadkom. Zresztą uwielbiam pogłębiać swoją wiedze, co roku jestem obecna na kilku seminariach o różnej tematyce, prowadzonych przez elitę kynologicznego świata . Na co dzień cenię sobie spokój i aktywny odpoczynek, w końcu przy trzech amstaffach, trudno leżeć na kanapie 😉 Z każdym z psiaków, mamy swoje ulubione zajęcie i każdego dnia staram się pielęgnować niesamowitą więź jaka miedzy nami powstała i czerpać z ich obecności pełnymi garściami. Bo, w końcu cała moja wataha każdego dnia poznaje się na nowo i coraz więcej o sobie wie, choć czasem mam wrażenie, że swoimi psiakami rozumiem się właściwie bez słów.