Przyznam szczerze, że dość duży problem sprawiło mi napisanie tego posta. Po pierwsze sama jestem hodowcą i starałam się robić wszystko, żeby być obiektywnym. Po drugie jest tak wiele spornych kwestii i tak wiele punktów widzenia na ten temat, że cokolwiek nie napiszę, może zostać błędnie lub źle odebrane. I tak wiele razy pisałam, kasowałam, pisałam, kasowałam kolejne zdania, aż w końcu doszłam do wniosku, że napiszę Wam mój punkt widzenia i to co moim zdaniem jest ważne i kluczowe. Cały wpis oparto głównie, nie na własnym doświadczeniu hodowlanym, ale na doświadczeniu moich kursantów 😉

Przede wszystkim jeżeli decydujesz się na psa rasowego, to szukaj hodowli wyłącznie z Związku Kynologicznego w Polsce (ZKwP) należącego do Międzynarodowej Federacji Kynologicznej (Fédération Cynologique Internationale FCI). Wszelkie inne stowarzyszenia, kluby i inne twory omijaj szerokim łukiem. I nie, nie boję się tego napisać. A dlaczego? Dlatego, że przez ostatnie lata pracowałam z psami z różnych źródeł. Ze schroniska, fundacji, ZKwP i stowarzyszeń. Prawda jest taka, że psy z ZKwP wypadają o niebo lepiej pod kątem psychicznym i fizycznym w porównaniu do psów ze stowarzyszeń. Psiaki z adopcji, to zupełnie inna bajka, to często bidulki z całym bagażem strasznych doświadczeń. Niemniej procent psów, które przejawiały jakiekolwiek problemy a pochodziły z ZKwP, był naprawdę niewielki. Natomiast z psami ze stowarzyszeń bywa już różnie. Oczywiście i w strukturach ZKwP znajdą się „kwiatki”. Związek to kilkadziesiąt tysięcy członków, w tak dużej organizacji, nie ma szans, żeby wszyscy byli fantastyczni i uczciwi a hodowlę traktowali jako bardzo drogie hobby. Nie! W tak dużej grupie ludzi, zawsze znajdą się Ci nieuczciwi, Ci którzy są nastawieni wyłącznie na biznes i produkcję. Dlatego tak ważne jest żeby dokładnie przejrzeć wszystko co istotne.

Dlatego, jeśli decydujesz się już na psa z hodowli to nie oszczędzaj. 500 zł mniej dlatego, że rodowód nie jest Ci potrzebny to 3 razy tyle wydane u weterynarza. Taka jest przykra prawda. Rodowód, to papier, który potwierdza pochodzenie psa i TAK, on jest Ci potrzebny! Posiadanie rodowodu nie oznacza, że musisz jeździć na wystawy! Każda rasa ma pewne predyspozycje i jeżeli decydujesz się na Malinoisa to psychicznie i fizycznie ma być do niego podobny. Jeżeli chcesz mieć “Malinę”, ale w sumie to nie zależy Ci, żeby z Tobą pracowała, a najlepiej żeby leżała na kanapie to kup sobie maskotkę 😉 Po to właśnie ten głupi, nikomu niepotrzebny papier. To on potwierdza, czy Twój owczarek, jest owczarkiem a nie maltańczykiem, fizycznie i psychicznie. Oczywiście szczenięta w miocie nie są sobie równe. Różnią się charakterami i wyglądem, ale mając rodowód wiesz, że masz przedstawiciela danej rasy z całym jego bagażem plusów i minusów. A ten bez rodowodu? Hmmm… przy dobrych wiatrach będzie przypominać fizycznie psa o którym marzyłeś, bo w końcu dwa pokolenia temu ojcem był osiedlowy burek.

Skąd masz wiedzieć, że hodowla jest z ZKwP? Jeżeli masz wątpliwości poproś hodowcę o informację, do jakiego oddziału należy, zadzwoń tam i zapytaj czy faktycznie jest jego członkiem. Żyjemy w dobie Internetu 😉 i naprawdę wszystko da się sprawdzić, wystarczy tylko odrobina chęci. Ponadto, jeżeli Twój pies od razu dostaje rodowód, to bardzo prawdopodobne, że hodowla należy do jakiegoś stowarzyszenia. Szczenię z ZKwP dostaje metrykę, która upoważnia do wyrobienia rodowodu, chyba, że maluch był dłużej u hodowcy, a ten np.: go wystawiał, wtedy od razu dostaniesz rodowód. Jeżeli słyszysz też, że stowarzyszenie zaraz będzie w FCI, albo ich dokumenty są honorowane przez Związek to hodowca robi Cię  bambuko.

Kolejna sprawa, masz już na oku kilka hodowli z ZKwP, ale nie wiesz, która jest dobra, więc sięgasz po opinie w intrenetach. Oczywiście jest to jakieś rozwiązanie, ale pamiętaj, że dla Krystyny, Grażyny czy innej Janiny warunki w hodowli mogą być ok, a dla Ciebie już niekoniecznie.

Dlatego przede wszystkim jedź i zobacz hodowlę, poznaj ludzi, porozmawiaj z nimi. Nie ograniczaj się jedynie do tych +/- 20 km od miejsca Twojego zamieszkania. Chcesz mieć przyjaciela na kilkanaście kolejnych lat. Zakup psa to poważna decyzja i kilometry nie mogą o niej decydować. Kiedy hodowca, niekoniecznie chce Twoich odwiedzin, albo sugeruje, że przywiezie Ci szczenię, to pierwszy moment, kiedy powinna zaświecić się czerwona lampka. Na 99% hodowca nie chce Ci ułatwić życia. On nie chce, żebyś widział warunków w jakich żyją psy. Jeżeli jesteś już na miejscu, poproś o pokazanie każdego psa, nie tylko matki, ojca lub psów, które akurat biegają po wystawach. Tylko wszystkich i  warunków, w jakich żyją. Jeżeli hodowca nie chce Ci pokazać całego stada, to czerwona lampka zaświeca się jeszcze mocniej. Ważne jest też to, czy odbierasz z hodowcą na tych samych falach. Jeżeli już przed zakupem szczeniaka, nie potraficie się dogadać, to zastanów się czy jest to dobry pomysł. Kolejna kwestia to zdrowie. To razem z socjalizacją najważniejsza kwestia. Sprawdź jakie badania powinni mieć wykonane rodzice. W wypadku wielu ras nie są one w ogóle wymagane, ale hodowcy mimo to badają swoje psy, co świadczy o ich zaangażowaniu i poważnym podejściu do sprawy. Niemniej, poproś o wgląd w dokumenty. Samo zawarcie informacji w ogłoszeniu nie znaczy, że dane badania zostały faktycznie wykonane 😉 Badania, badaniami, ale pamiętaj o tym, że żaden hodowca nie zagwarantuje Ci, że Twój pies będzie zdrowy. Owszem są choroby dziedziczone w linii prostej i tu sprawa jest jasna, ale np.: dysplazja?? NIE, dysplazja i wiele innych chorób czy schorzeń nie ma tylko podłoża genetycznego. I nawet jeżeli, w rodowodzie Twoje szczenię ma przebadane 4 pokolenia w tył i każdy pies miał stawy idealne, to wcale nie oznacza, że maluch będzie zdrowy. Jeżeli jesteś w hodowli i słyszysz o gwarancji, o tym, że szczenię na pewno będzie zdrowe to uciekaj gdzie pieprz rośnie bo hodowca nie jest z Tobą szczery. Badania są ważne, bo ograniczają możliwość pojawienia się choroby, ale w wielu przypadkach nie eliminują jej całkowicie. Wpływ na rozwój psa w bardzo dużym stopniu mają czynniki środowiskowe, czyli to gdzie żyje, czym jest karmiony itp.

Sprawdź też ile hodowca ma psów i miotów rocznie, może ktoś się ze mną nie zgodzić, ale posiadanie stada 30-40 osobników i 15 miotów rocznie, to dla mnie produkcja. Chyba, że mamy do pomocy całą masę ludzi. Ja już nie mówię, o tym, że psy trzeba wyprowadzić na spacer, dać jeść, pić itd. A gdzie jakaś praca z nimi, obecność człowieka, budowanie relacji?  Jeżeli hodowca ma 4 mioty jednocześnie i w każdym 5 maluchów, to nie jest w stanie dobrze ich wychować i prawidłowo o nie zadbać. Doba ma tylko 24 godziny. Nawet gdyby hodowca prawie nie spał, mając 20 szczeniąt to na jednego malucha przypada raptem 1 godzina dziennie, a gdzie pozostałe psy? No tak, ale doświadczenie, organizacja. Taaaa, jasne wszystko możesz oszukać, ale czasu niestety nie 😉

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Oczywiście na to jak hodowca podchodzi do szczeniąt, czy może o nich coś powiedzieć, jak wyglądał proces socjalizacji, czym je karmił, gdzie przebywały. Jak jesteś na miejscu widzisz, czy szczeniaki są odważne, czy boją się każdego przedmiotu i hałasu. Jeżeli tak jest prawdopodobnie salon, w którym siedzicie jest im obcy i nigdy w nim nie były. Jeżeli do wyprawki dostajesz karmę i słyszysz, że nie warto jej podawać bo to syf, to pomyśl czym był karmiony maluch. Ilość tytułów ojca i matki też warto wziąć na tapetę. Co prawda nawet najwybitniejszy pies z całą masą championatów może nie być dobrym reproduktorem, a równie utytułowana suka, może nie dać dobrych szczeniąt. Genetyka i biologa to niestety bardzo złośliwa małpa i czasem płata figle. Ale mimo wszystko, aby pies uzyskał dany tytuł hodowca musiał z nim choć trochę popracować. Niemniej ilość championatów niekoniecznie świadczy o jakości psa i jest to jedynie dodatek.

Pamiętaj też, że każde szczenię chwyta za serce, jeżeli hodowca podtyka Ci umowę sprzedaży, to nie jest to fair. Taką decyzję, trzeba podjąć na chłodno, zastanowić się czy aby na pewno masz czas dla psa, czy liczysz się z wydatkami jakie mogą się pojawić. Zakup to kropla w morzu pozostałych kosztów. Jeżeli trafisz na fajnego hodowcę, ten podpowie Ci, który maluch będzie najlepszy. Wygląd, to tak naprawdę ostatnia kwestia jaką powinieneś się kierować. Co z tego, że będziesz mieć psa w wymarzonym błękitnym kolorze skoro totalnie nie będziecie do siebie pasować i zamiast przyjemności i radości będzie przykrym obowiązkiem.

No i najważniejsze. Pamiętaj to jaki będzie Twój psiak zależy też od Ciebie. Dobry hodowca to fundament, ale to Ty stawiasz mury 😉