Wielu z nas, psiarzy, prędzej czy później stanęła bądź stanie przed wyzwaniem, jakim jest zbudowanie zdrowego, zintegrowanego psiego stada. Przecież psy są jak kostki czekolady – jedna to za mało, co nie? 😉
Jak dołączyć nowego psiego lokatora? Jak ułożyć relacje między psami? Jak zdecydować się, jaki psiak będzie dla nas odpowiedni? Pytań tak wiele, odpowiedzi tak mało.
Ja popełniłam w tym temacie wiele błędów, żebyście Wy już nie musieli ;P 

Hania + Igor.

W tym łączeniu Igor był moim rezydentem. Kiedy zdecydowaliśmy się o dołączeniu do niego psa, miał 3 lata, był przepracowany pod kątem agresji smyczowej wobec innych psów (a przynajmniej tak nam się wtedy wydawało 😉 ). Miał jednakowoż problem z nadmiernym przywiązaniem i wymuszaniem uwagi. Ambitny plan był taki, że drugi pies stanie się fąflem Igora, dzięki czemu my będziemy mieć spokój.

Na przyszłość, pamiętajcie – biorąc do psa z problemem innego psa, macie co najmniej trzy problemy!

Ostatecznie zdecydowaliśmy się na sukę w typie ASTa, ze schroniska – nieodżałowaną Hanię. Wtedy wierzyliśmy, że ma jakieś 4 lata (miała co najmniej 8, bliżej 10, ale to był ten typ baby, której nawet czas się boi ruszać ;P), była mniejsza od Igora, ale nie tak mała, by zachodziła obawa, że podczas zabaw zrobi jej krzywdę. Na spacerach zapoznawczych i wizycie przedadopcyjnej pokazała się, jako bardzo spokojna suka, trochę zamknięta w sobie. Fakt, że wchodząc na teren obcego psa zachowywała się jak u siebie i na dzień dobry zaiwaniła Igorowi zabawkę (którą ten trzymał od wczesnego szczenięctwa i była jego największym skarbem), powinien dać nam do myślenia.
Cóż, nie dał.

Tip: Duet „bardzo silna osobowość + wrażliwy płatek śniegu ze skłonnością do histerii” wydaje się być dobrym pomysłem tylko w teorii. Bezpieczniej jest dobierać psy o podobnej sile osobowości i kompetencjach społecznych.

Rezultat przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Hania odespała dwa tygodnie i zrobiła Igorowi z tyłka jesień średniowiecza. W najlepszym momencie Igor skakał na dwóch łapach (prawą przednią i tylną miał podziurawioną) i schudł dobre 5 kg. Częściowo zapewne z szoku („to już za późno, żebym został jedynakiem?! :O”), częściowo ze stresu („Z NIĄ mam mieszkać?! Na STAŁE?!”), a częściowo dlatego, że Hania odcięła go od dostępu do misek. I to mimo tego, że rozstawione były one po dwóch stronach domu. Do niczego Hani te miski nie były potrzebne, bo i tak z nich nie jadła, ale jej nie chodziło o to, żeby mieć to żarcie. Chodziło o to, żeby to Igor go nie miał.

Wskazówka: Podczas łączenia psów kluczowym zadaniem opiekuna jest kontrola zasobów. Jedzenie, woda, zabawki, a nawet puste miski, czy przestrzeń (np. dobra miejscówa do żebrania przy stole, albo miejsce na wyrku) mogą stać się przyczyną krwawej waśni. Naszym zadaniem jest wyhodowanie dodatkowego oka z tyłu głowy (albo: tam gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę 😉 ) i bardzo konsekwentne dbanie o to, żeby każdy pies korzystał z zasobów przeznaczonych tylko dla siebie.

Ostatecznie prawie rok starań zaowocował sukcesem – psy tolerowały swoją obecność. Nigdy nie stworzyły prawdziwej grupy rodzinnej, ale nie prowadziły też otwartej wojny. Igor nauczył się szybko schodzić Hance z drogi, Hania zdecydowała, że ostatecznie, skoro tak bardzo nam zależy – Igor może sobie żyć, nawet jeśli jest takim miętkim gamoniem.
To jednak nie był koniec wyzwań, które stawiałam przed moimi psami 😉 Czekają nas jeszcze dwa łączenia, ale o Nandze i Ince następnym razem!