Jesteś w 9 miesiącu ciąży, jest 22.30 i właśnie kończy się film, który oglądaliście, wstajesz, żeby sięgnąć po kawałek pysznej pizzy i… odeszły Ci wody. Twój facet klasycznie zaczyna panikować, a Ty w spokoju zbierasz torbę do porodu, idziesz ogolić nogi, a po drodze mijasz legowisko swojego psa i…“Co z psem?” krzyczysz panicznie. A żeby tak się nie wydarzyło, warto się do tego przygotować.

Statystycznie, większość porodów rozpoczyna się wieczorem lub w nocy. Często bywa tak, że odejście wód płodowych po prostu Was obudzi. Wtedy raczej nie bardzo nasz mózg jest na tyle ogarnięty, żeby zacząć racjonalnie myśleć co zrobić z psem. Jeśli to już wiesz, to fantastycznie, teraz trzeba zaplanować gdzie podzieje się Twój pies na czas porodu Waszego dziecka.

Rodzina, znajomi, przyjaciele

Niezastąpieni przyszli dziadkowie, najlepsza przyjaciółka czy kumpel jeszcze ze szkolnej ławki. Zawsze można na nich liczyć. I jeśli w tej sytuacji wiesz, że przyjadą o każdej porze dnia i nocy to jesteś ogromnym szczęściarzem. Nie zapomnij tylko powiedzieć im gdzie leży smycz i obroża Twojego psa. No i przekaż wcześniej klucz, żeby na kilkucentymetrowym rozwarciu nie jechać jeszcze tego zrobić. Najlepiej też powiedzieć gdzie jest jedzenie psiaka i ile trzeba go dać, żeby bidok nie siedział głodny, jak wy będziecie doświadczać cudu.

Petsitter

Jeśli nie możecie lub nie chcecie liczyć na wsparcie bliskich przy wyprowadzeniu psa podczas akcji porodowej, dobrze jest znaleźć wcześniej petsittera, do którego możecie zadzwonić z informacją “to teraz”. Zasada co do informacji o akcesoriach spacerowych i jedzonku dokładnie taka sama jak w poprzednim punkcie. Tutaj pamiętajcie też, żeby wszystkie formalności, takie jak umowa załatwić wcześniej.

Hotel dla psa

Kolejną z możliwości jest zostawienie psiaka w hotelu. Tutaj kwestia znalezienia usługi, która tak samo jak w przypadku rodziny czy petsittera pozwoli Wam załatwić wszystko jednym telefonem. W taki sposób, żeby nie trzeba było psa zawozić, kiedy zbliżacie się do punktu kulminacyjnego. Najlepiej wtedy spakować wszystkie potrzebne rzeczy, tak samo jak z pakowaniem swojej torby do szpitala, a osobie która zabierze Waszego psa powiedzieć gdzie ją zostawiacie. To na pewno nie byłoby komfortowe, gdyby ktoś obcy biegał po Waszym domu w poszukiwaniu smakołyków czy zabawek.

Przygotowanie?

Wy zapewne więcej lub mniej  przygotowaliście się do porodu. Teraz uwaga! Wasz pies też może tego potrzebować. I nie mówię tu o przygotowaniu do przyjścia do domu noworodka, bo to swoją drogą. Rzecz w tym, że wychodzicie z domu na bliżej nieokreślony czas, a po niego przychodzi ktoś obcy, albo ktoś kto raczej nie ma w zwyczaju codziennych spacerów z nim. Warto spotkać się z petsitterem lub właścicielem hotelu wcześniej, żeby poznał psa, a pies poznał jego. (Swoją drogą nie bardzo wyobrażam sobie, żeby w tej sytuacji ktoś postąpił inaczej, ale jednak warto dopowiedzieć!)

Ogarnę sam!

Pokusa przyszłego taty, że wyskoczy na chwilę z porodu na szybką sikupę z psem jest ogromna. I rzecz jasna nikt Wam tego nie broni drodzy panowie… Chociaż w sumie, może jednak broni? Z mojej perspektywy, nie wyobrażam sobie, żeby Kamil podczas porodu poszedł wyprowadzić Fokusa na spacer. Mimo, że rodziliśmy w szpitalu kilka minut drogi od domu. Był mi najzwyczajniej w świecie potrzebny (ktoś musiał polewać mnie wodą jak sobie leżałam w basenie). Poza tym, słabo byłoby gdyby przegapił najważniejszy moment. Drodzy Panowie, swojej kobiecie jesteście teraz najbardziej potrzebni. Bądźcie bohaterami na sali porodowej.

Różnie może być…

Poród to cud. Bezapelacyjnie się z tym zgadzam. Gdybym tylko mogła, chętnie urodziłabym za moje znajome, które się tego boją. Problem jednak w tym, że nie zawsze jest kolorowo i czasem czas, który spędzicie w szpitalu będzie dłuższy niż przewidywaliście. Słabo zastanawiać się jeszcze wtedy co robi Wasz ukochany psiak i czy ma dobrą opiekę. Dlatego na takie trudniejsze sytuacje też bądźcie przygotowani. Mówię o tym, że warto dogadać z kimś nie jedynie krótki spacer w trakcie akcji porodowej, a np. zabranie psa do siebie na dobę czy dwie. W tym wszystkim, chociaż to będziecie mieć z głowy.

Poród domowy

Mój ukochany punkt, który musiał się tutaj pojawić. I jak to piszę, to mam trochę łezki w oczach, bo mój poród miał odbyć się w domu. Mój syn miał jednak inne plany i nie bardzo pchał się na świat. Musieliśmy więc jechać do szpitala na wywołanie porodu oksytocyną. Ogromnie mi szkoda, ale najwyraźniej tak miało być. No ale do rzeczy. Co z psem podczas porodu w domu? Zostawić? Wywieźć? Kiedy? Znów powiem o swoim przypadku. Wszystko ustawiliśmy tak, żeby sprawnie zabrać Fokusa w bezpieczne miejsce, wykonując jeden telefon. Nie chciałabym, żeby był w domu, bo jest ogromnym wrażliwcem i wystarczy, że opuszczę głowę w dół to przychodzi sprawdzić czy coś się dzieje. Zapachu mieszanki hormonów podczas porodu mógłby nie wytrzymać.

Myślałam, że połączę ten post z pobytem w szpitalu i powrotem do domu, ale wyszedł dłuższy niż się spodziewałam. Kolejne posty będą więc zachowane w tym klimacie. Nowa przygoda dopiero się rozpoczyna 😉

Chcesz zacząć szkolenie

Opowiedz nam o sobie i swoim psie. Skontaktuj się z nami:

ZADZWOŃ
NAPISZ
ZADZWOŃ